Do końca lipca mieliśmy wybór czy chcemy aby całość naszej składki szła do zusu czy aby ją podzielić między ofe a zus.
Suche statystyki podające ile osób wybrało ofe, a ile pozostało w zusie można wykorzystać zarówno przez zwolenników ofe jak i ich przeciwników. Bo od początku było wiadomo i taki była zamiar rządzących, że ta walka o klienta będzie nierówna.
Zakaz reklam przez ofe, a zwłaszcza przymusowy wybór zusu przez osoby, które nie złożyły deklaracji spowodował taką dysproporcję. A co by było gdyby odwrócić sytuacje, pewnie wyniki byłyby odwrotne.
Moja droga do niezależności finansowej, z potomstwem na karku, realizowana poprzez: oszczędzanie, inwestowanie i zarabianie. Zamierzam wykorzystać do tego: GPW, akcje, obligacje, surowce, fundusze inwestycyjne.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
sobota, 2 sierpnia 2014
piątek, 2 sierpnia 2013
Wszystko na sprzedaż - czyli jak szybko odrobić straty
Korzystając z wolnego, jakie zrobiłem sobie od drogi ku wolności finansowej (choć wczorajsza i dzisiejsza "hossa" na KGHM napawa mnie optymizmem) postanowiłem sprawdzić co tam w telewizji pokazują.
Oczywiście nie ma jakiś porywających filmów czy seriali. Wszystko powtórki nawet sprzed kilku lat. Jednak na dłuższą chwilę zawiesiłem oczy na jakimś programie, który dotyczył "próby" wychowywania młodych ludzi.
Myślami wróciłem do nie tak dawno popularnej pewnej super niani, którą to można "podziwiać" w kampanii na rzecz posyłania 6 latków do szkół.
Oczywiście nie ma jakiś porywających filmów czy seriali. Wszystko powtórki nawet sprzed kilku lat. Jednak na dłuższą chwilę zawiesiłem oczy na jakimś programie, który dotyczył "próby" wychowywania młodych ludzi.
Myślami wróciłem do nie tak dawno popularnej pewnej super niani, którą to można "podziwiać" w kampanii na rzecz posyłania 6 latków do szkół.
sobota, 15 czerwca 2013
Majowe podsumowanie drogi ku wolności finansowej
Maj okazał się mimo wszystko miesiącem dobrym dla mojego portfela. Zdołałem odrobić część strat poniesionych na akcjach KGHM.
Nie stawiałem stop lossa dzięki czemu zarówno w maju jak i w czerwcu moja strata stale się zmniejsza.
Postanowiłem, że znów zacznę szukać miejsca do lokowania pieniędzy na przyszłość dzieci. Co prawda jak na razie nie dysponuję zbyt dużymi kwotami ale szukam różnych produktów, gdzie można by zainwestować.
Podsumowanie
Początek - 6150zł
Nie stawiałem stop lossa dzięki czemu zarówno w maju jak i w czerwcu moja strata stale się zmniejsza.
Postanowiłem, że znów zacznę szukać miejsca do lokowania pieniędzy na przyszłość dzieci. Co prawda jak na razie nie dysponuję zbyt dużymi kwotami ale szukam różnych produktów, gdzie można by zainwestować.
Podsumowanie
Początek - 6150zł
wtorek, 2 kwietnia 2013
Droga ku 6 zer na koncie - trzy lata od jej rozpoczęcia, podsumowanie
Minęło trzy lata od czasu kiedy postanowiłem sobie za cel dojście do miliona, a później do uzyskania wolności finansowej.
Rozpoczynałem z kwotą 6150 złotych. Przez ten czas inwestowałem w różne formy inwestycji. Na początek rachunki oszczędnościowe (bez belki), obligacje, fundusze inwestycyjne, złoto, srebro i akcje.
Na mojej drodze zdarzały się różne nieprzewidziane problemy. Jak na większości dróg w Polsce tak i na mojej pojawiały się koleiny, wyboje i katastrofy.
Rozbity samochód, uszkodzony dach przez który topniejący śnieg dostał się do mieszkania, czy choroby żony i dzieci.
Rozpoczynałem z kwotą 6150 złotych. Przez ten czas inwestowałem w różne formy inwestycji. Na początek rachunki oszczędnościowe (bez belki), obligacje, fundusze inwestycyjne, złoto, srebro i akcje.
Na mojej drodze zdarzały się różne nieprzewidziane problemy. Jak na większości dróg w Polsce tak i na mojej pojawiały się koleiny, wyboje i katastrofy.
Rozbity samochód, uszkodzony dach przez który topniejący śnieg dostał się do mieszkania, czy choroby żony i dzieci.
środa, 12 września 2012
Sierpniowy wzrost wartości portfela - podsumowanie
Okres wakacyjny już za nami choć urlop jeszcze przede mną. Zastanawiam się czy gdzieś nie wyjechać ale obserwując, że w minione wakacje dość sporo wycieczek organizowały Urzędy Wojewódzkie, nie wiem czy się odważyć.
No dobra. Koniec z żartami pora do roboty.
W sierpniu nabyłem prawa do dywidendy za posiadane akcje PGE więc czekałem z podsumowaniem aż pieniądze z dywidendy wpłyną na rachunek maklerski.
W sierpniu wszystkie moje inwestycje przyniosły mniejszy bądź większy zysk. Liczę, że nastąpi teraz (krótkotrwała) hossa na rynku akcji więc póki co nie pozbywam się akcji.
W sierpniu wszystkie moje inwestycje przyniosły mniejszy bądź większy zysk. Liczę, że nastąpi teraz (krótkotrwała) hossa na rynku akcji więc póki co nie pozbywam się akcji.
piątek, 10 sierpnia 2012
W życiu pewne są śmierć i podatki, a co z miłością?
Może mało wakacyjny temat do rozważań mnie dzisiaj dopadł. Wszystko za sprawą pewnych znajomych, którzy postanowili się rozstać. Mniejsza z tym, które z nich i z kim miało romans.
Zastanawiam się tylko czy można być pewnym swojego, a tym bardziej czyjegoś uczucia.
Ja wiem, że na początku jest cudownie, zakochani świata poza sobą nie widzą. Później - zwłaszcza gdy pojawiają się dzieci jest już gorzej. Nie to, że miłość pomału przemija ale jednak są już inne priorytety, inny poziom zainteresowania sprawami drugiej osoby, bo przecież dziecko samo o siebie nie zadba.
A co będzie z moją drogą ku sześciu zer gdy dojdzie do sytuacji gdy przyjdzie się nam rozstać. Gdy żona stwierdzi, że to już nie to, że z innym będzie bardziej szczęśliwa i zabierze się z częścią mojego majątku.
niedziela, 27 maja 2012
Rodzina nie pomaga w drodze do wolności finansowej
Z reguły rodzinę uważa się za podstawową komórkę społeczną. Więzy w niej panujące są specyficzne i co prawda różne ale człowiek dąży do tego by być w związku. Nie ma znaczenia czy formalnym czy też nie.
Ale nie o tym chciałem.
Otóż posiadanie rodziny wiąże się z większymi trudnościami w drodze do rentierstwa. Już nawet nie chodzi o większe wydatki na jedzenie czy ubranie, bo to tyczy się naszych najbliższych, ale oprócz tego pojawiają się zobowiązania jeśli chodzi o dalszą rodzinę.
Są tą różnego rodzaju wydarzenia przy okazji których musimy wyskoczyć z kasy. Niektóre uroczystości typu pierwsza komunia czy wesela są wcześniej oznajmiane i można się do nich finansowo przygotować, zaczynając wcześniej odkładać pieniądze na prezent czy kopertę.
Ale nie o tym chciałem.
Otóż posiadanie rodziny wiąże się z większymi trudnościami w drodze do rentierstwa. Już nawet nie chodzi o większe wydatki na jedzenie czy ubranie, bo to tyczy się naszych najbliższych, ale oprócz tego pojawiają się zobowiązania jeśli chodzi o dalszą rodzinę.
Są tą różnego rodzaju wydarzenia przy okazji których musimy wyskoczyć z kasy. Niektóre uroczystości typu pierwsza komunia czy wesela są wcześniej oznajmiane i można się do nich finansowo przygotować, zaczynając wcześniej odkładać pieniądze na prezent czy kopertę.
wtorek, 21 lutego 2012
Odkładanie na przyszłość dziecka
Gdy po raz pierwszy zostałem ojcem, postanowiłem zabezpieczyć przyszłość swojego dziecka poprzez inwestowanie pieniędzy. Do realizacji tego celu założyłem plan systematycznego oszczędzania w towarzystwie funduszy inwestycyjnych. W tamtych czasach moja świadomość inwestycyjna była dość niska dlatego też nie rozumiałem na jakich zasadach działają fundusze inwestycyjne, a dokładniej opłaty za ich zarządzanie. Okazało się, że niezależnie od tego czy wartość jednostek funduszu rośnie czy maleje opłaty są pobierane na takim samym poziomie. Dlatego też postanowiłem pieniądze zgromadzone w planie systematycznego oszczędzania przelać na swój rachunek maklerski w formie IKE.
Poza uniknięciem opłat za zarządzanie liczę na wyższy zwrot z tej formy inwestycji.
Poza uniknięciem opłat za zarządzanie liczę na wyższy zwrot z tej formy inwestycji.
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Jak zmusić żonę do oszczędności - pewne pomysły i ich realizacja
Ponieważ nie udało się ani prośbą ani "groźbą" zmusić żony do oszczędzania, postanowiłem wprowadzić pewne zmiany w funkcjonowaniu naszego mieszkania.
1. Tłumaczenia o oszczędzaniu światła w łazience z oknem nie przynosiły skutku, więc poluzowałem jedną żarówkę aby udawała spaloną. W ciągu roku wyjdzie trochę mniej za prąd.
2. Grzejniki odkręciłem na maksa, ale za to zmniejszyłem moc pieca, dzięki czemu temperatura nie wzrośnie w pomieszczeniu więc znów wymuszona oszczędność. W końcu wytrzyma w mieszkaniu chłodniejszym o 0,5 stopnia celcjusza.
3. Kupiłem czajnik elektryczny. Co prawda gotowanie wody na gazie jest niby oszczędniejsze ale wielokrotnie okazywało się, że woda w czajniku gotowała się zbyt długo, gdyż żona zapomniała. że ją wstawiła lub nie mogła iść do kuchni bo akurat usypiała dziecko czy biegała za innymi dziećmi. Tak więc czajnik elektryczny powinien się zwrócić.
1. Tłumaczenia o oszczędzaniu światła w łazience z oknem nie przynosiły skutku, więc poluzowałem jedną żarówkę aby udawała spaloną. W ciągu roku wyjdzie trochę mniej za prąd.
2. Grzejniki odkręciłem na maksa, ale za to zmniejszyłem moc pieca, dzięki czemu temperatura nie wzrośnie w pomieszczeniu więc znów wymuszona oszczędność. W końcu wytrzyma w mieszkaniu chłodniejszym o 0,5 stopnia celcjusza.
3. Kupiłem czajnik elektryczny. Co prawda gotowanie wody na gazie jest niby oszczędniejsze ale wielokrotnie okazywało się, że woda w czajniku gotowała się zbyt długo, gdyż żona zapomniała. że ją wstawiła lub nie mogła iść do kuchni bo akurat usypiała dziecko czy biegała za innymi dziećmi. Tak więc czajnik elektryczny powinien się zwrócić.
wtorek, 3 stycznia 2012
Pieniądze na przyszłość dziecka inwestuję w swoją emeryturę
No może nie do końca.
Zgodnie z moimi przemyśleniami na temat inwestowania poprzez Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, postanowiłem umorzyć jednostki w BPHTFI Akcji. Pieniądze gromadzone w tym funduszu były inwestowane z myślą o zabezpieczeniu przyszłości dzieci. Jednak marne wyniki tfi jak również obciążanie mnie opłatami niezależnie od tego czy zarządzający zarobili czy stracili skłoniły mnie do podjęcia decyzji o zakończeniu przygody z tym funduszem.
Tak więc Plan Systematycznego Oszczędzania, który założyłem dziecku, w tfi wziął w łeb. Zastanawiałem się gdzie ulokować te pieniądze i postanowiłem przelać je na swoje konto IKE. Liczę, że na akcjach zarobię więcej niż poprzez tfi. Gdy za kilkanaście lat będą potrzebne pieniądze dla dzieci to mam nadzieję, że nawet po opłaceniu podatku od zysków będę cieszył się wyższą stopą zwrotu niż ci, którzy powierzą swe środki funduszom inwestycyjnym.
Tak więc jutro wybieram się na zakupy akcji na GPW. Zostaje tylko wybrać odpowiednie spółki i cieszyć się z zysków :)
Zgodnie z moimi przemyśleniami na temat inwestowania poprzez Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, postanowiłem umorzyć jednostki w BPHTFI Akcji. Pieniądze gromadzone w tym funduszu były inwestowane z myślą o zabezpieczeniu przyszłości dzieci. Jednak marne wyniki tfi jak również obciążanie mnie opłatami niezależnie od tego czy zarządzający zarobili czy stracili skłoniły mnie do podjęcia decyzji o zakończeniu przygody z tym funduszem.
Tak więc Plan Systematycznego Oszczędzania, który założyłem dziecku, w tfi wziął w łeb. Zastanawiałem się gdzie ulokować te pieniądze i postanowiłem przelać je na swoje konto IKE. Liczę, że na akcjach zarobię więcej niż poprzez tfi. Gdy za kilkanaście lat będą potrzebne pieniądze dla dzieci to mam nadzieję, że nawet po opłaceniu podatku od zysków będę cieszył się wyższą stopą zwrotu niż ci, którzy powierzą swe środki funduszom inwestycyjnym.
Tak więc jutro wybieram się na zakupy akcji na GPW. Zostaje tylko wybrać odpowiednie spółki i cieszyć się z zysków :)
piątek, 16 grudnia 2011
Propozycja PSL w sprawie reformy emerytalnej dyskryminuje ojców
PSL proponuje aby obniżyć wiek emerytalny dla kobiet, które urodziły dziecko. Wstępna propozycja to trzy lata mniej "za" każde dziecko.
Pomijając fakt, że przy odpowiedniej liczbie dzieci, kobieta pracowała by krócej niż obecnie, to ta propozycja jest dla mnie nie do przyjęcia.
Dlaczego PSL uważa, że trud wychowania dziecka ciąży tylko na matce. Czy członkowie tej partii (płci męskiej) poza "uprawianiem" polityki nie zajmują się swoimi dziećmi.
Ja jako ojciec dzieci poświęcam im cały swój wolny czas. Obowiązki z nimi związane dzielę jak tylko mogę wraz z żoną. Po powrocie z pracy nie siadam przed telewizorem z piwem w ręku czy nie chodzę na siłownię odstresować się i odpocząć od rodziny.
Pomijając fakt, że przy odpowiedniej liczbie dzieci, kobieta pracowała by krócej niż obecnie, to ta propozycja jest dla mnie nie do przyjęcia.
Dlaczego PSL uważa, że trud wychowania dziecka ciąży tylko na matce. Czy członkowie tej partii (płci męskiej) poza "uprawianiem" polityki nie zajmują się swoimi dziećmi.
Ja jako ojciec dzieci poświęcam im cały swój wolny czas. Obowiązki z nimi związane dzielę jak tylko mogę wraz z żoną. Po powrocie z pracy nie siadam przed telewizorem z piwem w ręku czy nie chodzę na siłownię odstresować się i odpocząć od rodziny.
poniedziałek, 21 listopada 2011
Czego jako inwestor mogę nauczyć się od dziecka?
Pytanie mogłoby się wydawać filozoficzne. No bo czego prawie już doświadczony inwestor :) taki jak ja może nauczyć się od dziecka.
Właśnie mój synek uczy się chodzić. Raczkowanie trwało dość długo, pierwsze kroki za nim, a teraz z uporem maniaka próbuje "biegać". Każdy kolejny upadek budzi w nim złość ale i upór by osiągnąć swój cel. Poobijane nóżki, siniaki na czole nie są w stanie powstrzymać go przed kolejną próbą. Nie potrafi chłodno skalkulować, że skoro upadło 10 razy to i za 11 upadnie. Może powinno poczekać dwa czy trzy dni i dopiero ponowić próby.
Tak więc ja jako inwestor powinienem patrzeć na takie dziecko i uczyć się wytrwałości i konsekwencji działania. Nie zmieniać co chwilę strategii inwestycyjnej, a zwłaszcza nie zniechęcać się chwilowymi spadkami wartości swoich inwestycji, tylko podnosić się i dążyć do celu zaliczając wiele upadków. Wytrwać w oszczędzaniu choćby i najmniejszych kwot.
Wtedy może osiągnę swój cel, 6-ciu zer albo stracę swój kapitał :)
Właśnie mój synek uczy się chodzić. Raczkowanie trwało dość długo, pierwsze kroki za nim, a teraz z uporem maniaka próbuje "biegać". Każdy kolejny upadek budzi w nim złość ale i upór by osiągnąć swój cel. Poobijane nóżki, siniaki na czole nie są w stanie powstrzymać go przed kolejną próbą. Nie potrafi chłodno skalkulować, że skoro upadło 10 razy to i za 11 upadnie. Może powinno poczekać dwa czy trzy dni i dopiero ponowić próby.
Tak więc ja jako inwestor powinienem patrzeć na takie dziecko i uczyć się wytrwałości i konsekwencji działania. Nie zmieniać co chwilę strategii inwestycyjnej, a zwłaszcza nie zniechęcać się chwilowymi spadkami wartości swoich inwestycji, tylko podnosić się i dążyć do celu zaliczając wiele upadków. Wytrwać w oszczędzaniu choćby i najmniejszych kwot.
Wtedy może osiągnę swój cel, 6-ciu zer albo stracę swój kapitał :)
piątek, 4 listopada 2011
Noworodek też zmniejsza zdolność kredytową
Z racji tego, że potrzebowałem wziąć kredyt hipoteczny (więcej już wkrótce), odwiedziłem kilka banków w celu poznania ich oferty.
Dowiedziałem się, że przy badaniu zdolności kredytowej bank dopytuje się o stan posiadanych potomków w celu określenia zdolności kredytowej. Niby nic w tym szczególnego ale zastanowiło mnie dlaczego niby malutkie dziecko ją obniża. Żywi się mlekiem matki, koszta używanych ubranek czy nawet pieluch nie powinny wpływać aż tak na zdolność kredytową.
Przecież podczas spłacania kredytu hipotecznego, który zaciągany jest na 30 lat i tak stan osobowy rodziny może się zwiększyć więc po co te zabiegi.
W każdym bądź razie wziąłem kredyt nie przyznając się do posiadania dwójki potomstwa. Oficjalnie moja rodzina składa się z trzech osób, a syn jest dopiero w planach :)
Ponieważ żona nie pracuje to przyznanie się do faktycznego stanu osobowego rodziny prawdopodobnie skończyłoby się odmową przyznania kredytu, pomimo tego, że kwota kredytu to "tylko" 60000 zł.
Dowiedziałem się, że przy badaniu zdolności kredytowej bank dopytuje się o stan posiadanych potomków w celu określenia zdolności kredytowej. Niby nic w tym szczególnego ale zastanowiło mnie dlaczego niby malutkie dziecko ją obniża. Żywi się mlekiem matki, koszta używanych ubranek czy nawet pieluch nie powinny wpływać aż tak na zdolność kredytową.
Przecież podczas spłacania kredytu hipotecznego, który zaciągany jest na 30 lat i tak stan osobowy rodziny może się zwiększyć więc po co te zabiegi.
W każdym bądź razie wziąłem kredyt nie przyznając się do posiadania dwójki potomstwa. Oficjalnie moja rodzina składa się z trzech osób, a syn jest dopiero w planach :)
Ponieważ żona nie pracuje to przyznanie się do faktycznego stanu osobowego rodziny prawdopodobnie skończyłoby się odmową przyznania kredytu, pomimo tego, że kwota kredytu to "tylko" 60000 zł.
wtorek, 30 sierpnia 2011
Prędzej zostanę rencistą niż rentierem
Analizując swoje obecne wydatki oraz dochód, dochodzę do wniosku, że nie mam szans zostać rentierem.
O ile kolejne wydatki da się przewidzieć przynajmniej w przybliżeniu, to z dochodem jest już problem.
Posiadając potomstwo należy się liczyć z dość dużym drenażem portfela. Zbliża się rok szkolny, córka idzie do zerówki, a wyprawka już przekracza 200zł.
Wybiegając w przyszłość, wydatki na dzieci, a zwłaszcza ich edukacja, będzie stanowiła dość dużą część wydatków. Gdy pomyślę sobie o ich studiach i ich koszcie ogarnia mnie trwoga. Gdy słyszę teraz ile znajomych kosztują dzieci na "darmowych" studiach to włos jeży się na głowie.
A ile jeszcze wydatków po drodze. Nawet jeśli nie pójdą na studia to kwoty wydawane na lekarzy, lekarstwa są dość wysokie.
Dlatego też od jakiegoś czasu oswajam się z myślą, że z moim zdrowiem raczej zostanę rencistą niż rentierem.
O ile kolejne wydatki da się przewidzieć przynajmniej w przybliżeniu, to z dochodem jest już problem.
Posiadając potomstwo należy się liczyć z dość dużym drenażem portfela. Zbliża się rok szkolny, córka idzie do zerówki, a wyprawka już przekracza 200zł.
Wybiegając w przyszłość, wydatki na dzieci, a zwłaszcza ich edukacja, będzie stanowiła dość dużą część wydatków. Gdy pomyślę sobie o ich studiach i ich koszcie ogarnia mnie trwoga. Gdy słyszę teraz ile znajomych kosztują dzieci na "darmowych" studiach to włos jeży się na głowie.
A ile jeszcze wydatków po drodze. Nawet jeśli nie pójdą na studia to kwoty wydawane na lekarzy, lekarstwa są dość wysokie.
Dlatego też od jakiegoś czasu oswajam się z myślą, że z moim zdrowiem raczej zostanę rencistą niż rentierem.
sobota, 30 lipca 2011
Dlaczego nie zapisuję swoich wydatków?
Czytając różne blogi poświęcone oszczędzaniu i inwestowaniu da się zauważyć tendencję do wyrobienia nawyku zapisywania wszelkich wydatków. Daje to podobno dość duże efekty gdyż po analizie swoich zakupów można wyeliminować marnowanie pieniędzy na zbędne rzeczy.
Do notowania wydatków można zastosować zwykły zeszyt i długopis czy arkusz kalkulacyjny bądź skorzystać z gotowych narzędzi dostępnych w internecie.
Nawet niektóre banki umożliwiają tworzenie zestawień wydatków jak na przykład eurobank wprowadził usługę menadżera finansowego.
Ja realizując projekt 50zł dziennie na wydatki, nie stosuję takiej formy kontroli wydatków. Jestem świadomy tego, że i w moim przypadku pojawiają się "zbędne" wydatki, które można by wyeliminować. Jednak są one związane z dziećmi. Czasem dziecko namówi na jajko z niespodzianką, lizaka, zabawkę itp. itd.
Dość często pojawiają się takie drobne wydatki, które pewnie w skali miesiąca/roku przyniosły by dość spory dodatek do portfela.
Jednak wychodzę z założenia, że coś dzieciom się należy. Tłumaczenie im, że oszczędzając dziś zagwarantuję im lepszą przyszłość po pierwsze w ich wieku nie ma sensu, a po drugie nie jestem w stanie im tego zagwarantować.
Nauczony doświadczeniem rodziców, którzy to w PRL-u parę lat "zbierali" na samochód i oszczędzali na książeczce mieszkaniowej, a jak się to skończyło to wszyscy wiemy, nie zamierzam oszczędzać za wszelką cenę.
Tam gdzie się da, ograniczam wydatki ale nie za cenę życia poniżej minimum egzystencji czy zabierania dzieciom radości z zabawy (choćby te zabawki po tygodniu im się znudziły).
Do notowania wydatków można zastosować zwykły zeszyt i długopis czy arkusz kalkulacyjny bądź skorzystać z gotowych narzędzi dostępnych w internecie.
Nawet niektóre banki umożliwiają tworzenie zestawień wydatków jak na przykład eurobank wprowadził usługę menadżera finansowego.
Ja realizując projekt 50zł dziennie na wydatki, nie stosuję takiej formy kontroli wydatków. Jestem świadomy tego, że i w moim przypadku pojawiają się "zbędne" wydatki, które można by wyeliminować. Jednak są one związane z dziećmi. Czasem dziecko namówi na jajko z niespodzianką, lizaka, zabawkę itp. itd.
Dość często pojawiają się takie drobne wydatki, które pewnie w skali miesiąca/roku przyniosły by dość spory dodatek do portfela.
Jednak wychodzę z założenia, że coś dzieciom się należy. Tłumaczenie im, że oszczędzając dziś zagwarantuję im lepszą przyszłość po pierwsze w ich wieku nie ma sensu, a po drugie nie jestem w stanie im tego zagwarantować.
Nauczony doświadczeniem rodziców, którzy to w PRL-u parę lat "zbierali" na samochód i oszczędzali na książeczce mieszkaniowej, a jak się to skończyło to wszyscy wiemy, nie zamierzam oszczędzać za wszelką cenę.
Tam gdzie się da, ograniczam wydatki ale nie za cenę życia poniżej minimum egzystencji czy zabierania dzieciom radości z zabawy (choćby te zabawki po tygodniu im się znudziły).
środa, 1 czerwca 2011
Podsumowanie projektu 50zł
Jak pisałem tutaj postawiłem sobie za cel, wydawanie maksimum 50zł dziennie. Ponieważ zarabiam 2000zł, a chce z tego oszczędzić 200, wybrałem taki sposób kontroli wydatków.
Jeśli chodzi o maj udała się realizacja tego celu. Mimo drogiej żywności jak i artykułów dziecięcych, udało się zmieścić z wydatkami w 1500zł (wczorajszy dzień przebiegł na wyjadaniu tego co zostało z zakupów :) ).
Jeśli chodzi o rachunki, to w maju zapłaciłem tylko za abonament telefoniczny, doładowanie internetu na kartę za 25zł i telefonu za 20zł i przedszkole.
W minionym miesiącu nie było rachunków za prąd, wodę i gaz.
W związku z powyższym do mojego planu od dzisiaj wprowadzam zmianę, nie będzie zakupów w niedziele. Dzięki temu powinienem zaoszczędzić dodatkowo 200zł, które będę mógł przeznaczyć na opłacenie rachunków i zgromadzenie pieniędzy na ogrzewanie w zimę.
Docelowo chciałbym ograniczyć wydatki do 45zł dziennie. Córka od września idzie do zerówki więc odejdzie płacenie za przedszkole, synek rośnie więc powinno "iść" mniej pieluch choć wydatki na słoiczki są dość duże, żona pilnuje domowego ogniska więc póki co nie musi zbytnio "inwestować" w siebie w postaci fryzjera czy szałowych kreacji. Gdy tylko wróci do pracy, będzie można zaszaleć choć mam nadzieję, że przy takim reżimie wydatków uda nam się zmieścić z wydatkami w 60zł.
Z okazji Dnia Dziecka, życzę sobie spełnienia tych założeń i Wam spełnienia swoich.
Jeśli chodzi o maj udała się realizacja tego celu. Mimo drogiej żywności jak i artykułów dziecięcych, udało się zmieścić z wydatkami w 1500zł (wczorajszy dzień przebiegł na wyjadaniu tego co zostało z zakupów :) ).
Jeśli chodzi o rachunki, to w maju zapłaciłem tylko za abonament telefoniczny, doładowanie internetu na kartę za 25zł i telefonu za 20zł i przedszkole.
W minionym miesiącu nie było rachunków za prąd, wodę i gaz.
W związku z powyższym do mojego planu od dzisiaj wprowadzam zmianę, nie będzie zakupów w niedziele. Dzięki temu powinienem zaoszczędzić dodatkowo 200zł, które będę mógł przeznaczyć na opłacenie rachunków i zgromadzenie pieniędzy na ogrzewanie w zimę.
Docelowo chciałbym ograniczyć wydatki do 45zł dziennie. Córka od września idzie do zerówki więc odejdzie płacenie za przedszkole, synek rośnie więc powinno "iść" mniej pieluch choć wydatki na słoiczki są dość duże, żona pilnuje domowego ogniska więc póki co nie musi zbytnio "inwestować" w siebie w postaci fryzjera czy szałowych kreacji. Gdy tylko wróci do pracy, będzie można zaszaleć choć mam nadzieję, że przy takim reżimie wydatków uda nam się zmieścić z wydatkami w 60zł.
Z okazji Dnia Dziecka, życzę sobie spełnienia tych założeń i Wam spełnienia swoich.
niedziela, 20 marca 2011
Dodatkowy zarobek w wolnym czasie, czyli "dziwne " oferty pracy
Jako, że cały czas uporczywie dążę do wolności finansowej, poszukuję dodatkowego zajęcia aby dorobić do wynagrodzenia otrzymywanego z etatu. Żeby zrealizować swoją drogę do miliona, którą przedstawiłem w poście, jak również stworzyć nadwyżki finansowe w teraźniejszości o czym było w komentarzach do tego posta, czytam ogłoszenia o pracę w kategoriach niesprecyzowanych.
Ostatnio natrafiam na oferty zarobku dla kobiet karmiących piersią. Otóż mogą "świadczyć" usługę karmienia czyjegoś dziecka. Muszę powiedzieć, że oferta interesująca i może nakłonię moją żonę, która od kwietnia będzie na bezpłatnym wychowawczym, aby dorabiała sobie w ten sposób :).
Ja mogę dorabiać jako np. tester prezerwatyw, ewentualnie lepiej płatna "usługa" czyli współpraca z bankiem spermy. Można również na własną rękę szukać pań (są do tego odpowiednie fora), które są wstanie zapłacić za stosunek w celach prokreacji (stawka wyższa około 3k) lub tylko za nasienie aby wykorzystać je do zapłodnienia in vitro (preferowani mężczyźni będący ojcami, czyli ja :)).
Niestety ze względów światopoglądowych, nie skorzystam z tych ofert. Jakoś życie z wiedzą, że gdzieś tam w świecie żyje dziecko z moim kodem DNA, jest dla mnie nie do przyjęcia. Chociaż z drugiej strony, pomoc kobiecie w spełnieniu jej pragnienia (zostania matką w zgodzie z naturą i tradycyjną metodą) może się wydawać czymś dobrym ale nie do końca, bo to zdrada dziewczyny/żony/partnerki/towarzyszki życia (niepotrzebne skreślić).
Ostatnio natrafiam na oferty zarobku dla kobiet karmiących piersią. Otóż mogą "świadczyć" usługę karmienia czyjegoś dziecka. Muszę powiedzieć, że oferta interesująca i może nakłonię moją żonę, która od kwietnia będzie na bezpłatnym wychowawczym, aby dorabiała sobie w ten sposób :).
Ja mogę dorabiać jako np. tester prezerwatyw, ewentualnie lepiej płatna "usługa" czyli współpraca z bankiem spermy. Można również na własną rękę szukać pań (są do tego odpowiednie fora), które są wstanie zapłacić za stosunek w celach prokreacji (stawka wyższa około 3k) lub tylko za nasienie aby wykorzystać je do zapłodnienia in vitro (preferowani mężczyźni będący ojcami, czyli ja :)).
Niestety ze względów światopoglądowych, nie skorzystam z tych ofert. Jakoś życie z wiedzą, że gdzieś tam w świecie żyje dziecko z moim kodem DNA, jest dla mnie nie do przyjęcia. Chociaż z drugiej strony, pomoc kobiecie w spełnieniu jej pragnienia (zostania matką w zgodzie z naturą i tradycyjną metodą) może się wydawać czymś dobrym ale nie do końca, bo to zdrada dziewczyny/żony/partnerki/towarzyszki życia (niepotrzebne skreślić).
środa, 23 lutego 2011
Zwątpienie w słuszność decyzji - czyli brak wiary w sukces
Nie wiem jaki jest stan rodzinny w świecie blogerów, których czytam blogi o finansach, zarabianiu czy rentierstwie.
Mój jest znany czyli żona i dwójka dzieci.
I to one, a zwłaszcza córka, od początku roku wyprowadza nie małe pieniądze z portfela.
Choroba się przedłuża i po trzech dniach zdrowotności, znów należało dać zarobić lekarzowi. Wizyta 80zł, leki 40zł, plus opłacenie pielęgniarki, która będzie dawała zastrzyki.
Przy okazji dowiedziałem się, że jeśli skierowanie na zastrzyki jest z prywatnego gabinetu, to jego zrobienie kosztuje 10zł.
Nasze państwo jest więc jak najbardziej anty rodzinne. Nie pomoże tu nawet ustawa o płaceniu za nianię ZUS'u. Czy naprawdę rządzący wierzą, że ludzie popędzą do ZUS'u zgłaszać nianie, a potem jeszcze do urzędu skarbowego? Czy nianie będą chciały dzielić się pieniędzmi z państwem od którego dostaje głodowe emerytury, ewentualnie "odkładać" do OFE, które jeszcze istnieje ale nie wiadomo jak długo.
Pomijając osoby młode, które nie mogą znaleźć pracy i będą chciały zajmować się dziećmi za płacę minimalną, nie wróżę tej ustawie zbyt wielkiej popularności.
Ale wracając do tytułu posta.
Dopadło mnie zniechęcenie i zwątpienie. Bo czy przy takich wydatkach, których nie widać końca, da się faktycznie zostać rentierem? Gdy inflacja jest wyższa niż oprocentowanie niejednej lokaty w banku, a koszt utrzymania, wychowania i wykształcenia dziecka jest w naszym kraju dość wielką wartością.
Dlatego dochodzę do smutnego wniosku, że mimo iż niby więcej zarabiam, nie uda mi się uzyskać wymarzonej niezależności finansowej.
Koszty utrzymania mieszkania (zwłaszcza ogrzewanie w obecnym sezonie grzewczym), dzieci, a zwłaszcza obecnie opieki medycznej itp. są już dla mnie zbyt wysokie. Od kwietnia przy niższych dochodach mojej żony (a dokładniej ich braku co najmniej przez 6 miesięcy) nie jest w stanie mnie nic przekonać do wiary iż mój cel zostanie osiągnięty.
No cóż. Wpis ten służy chyba przede wszystkim jako forma wylania żalów niż jakiejś konstruktywnej wiedzy.
Ale co tam. Raz na jakiś czas prywata na własnym blogu nie zaszkodzi.
Mój jest znany czyli żona i dwójka dzieci.
I to one, a zwłaszcza córka, od początku roku wyprowadza nie małe pieniądze z portfela.
Choroba się przedłuża i po trzech dniach zdrowotności, znów należało dać zarobić lekarzowi. Wizyta 80zł, leki 40zł, plus opłacenie pielęgniarki, która będzie dawała zastrzyki.
Przy okazji dowiedziałem się, że jeśli skierowanie na zastrzyki jest z prywatnego gabinetu, to jego zrobienie kosztuje 10zł.
Nasze państwo jest więc jak najbardziej anty rodzinne. Nie pomoże tu nawet ustawa o płaceniu za nianię ZUS'u. Czy naprawdę rządzący wierzą, że ludzie popędzą do ZUS'u zgłaszać nianie, a potem jeszcze do urzędu skarbowego? Czy nianie będą chciały dzielić się pieniędzmi z państwem od którego dostaje głodowe emerytury, ewentualnie "odkładać" do OFE, które jeszcze istnieje ale nie wiadomo jak długo.
Pomijając osoby młode, które nie mogą znaleźć pracy i będą chciały zajmować się dziećmi za płacę minimalną, nie wróżę tej ustawie zbyt wielkiej popularności.
Ale wracając do tytułu posta.
Dopadło mnie zniechęcenie i zwątpienie. Bo czy przy takich wydatkach, których nie widać końca, da się faktycznie zostać rentierem? Gdy inflacja jest wyższa niż oprocentowanie niejednej lokaty w banku, a koszt utrzymania, wychowania i wykształcenia dziecka jest w naszym kraju dość wielką wartością.
Dlatego dochodzę do smutnego wniosku, że mimo iż niby więcej zarabiam, nie uda mi się uzyskać wymarzonej niezależności finansowej.
Koszty utrzymania mieszkania (zwłaszcza ogrzewanie w obecnym sezonie grzewczym), dzieci, a zwłaszcza obecnie opieki medycznej itp. są już dla mnie zbyt wysokie. Od kwietnia przy niższych dochodach mojej żony (a dokładniej ich braku co najmniej przez 6 miesięcy) nie jest w stanie mnie nic przekonać do wiary iż mój cel zostanie osiągnięty.
No cóż. Wpis ten służy chyba przede wszystkim jako forma wylania żalów niż jakiejś konstruktywnej wiedzy.
Ale co tam. Raz na jakiś czas prywata na własnym blogu nie zaszkodzi.
środa, 26 stycznia 2011
Cisza na blogu zagoniony w życiu
Jak na razie, styczeń upływa pod znakiem ciszy na blogu.
Nie mam czasu na pisanie nowych postów, a co gorsza, nie mam środków które mógłbym inwestować czy odkładać.
Już trzeci tydzień córka choruje, a to niestety sporo kosztuje. Jak na razie na lekarzy i lekarstwa, wydałem 300 zł. Do tego dochodzi wyżywienie jej, gdyż nie chodząc do przedszkola trzeba dodatkowo szykować posiłek dla dziecka.
Moja córka, akurat bardzo lubi przedszkole i wciąż jest smutna, że do niego nie chodzi. Trzeba jej organizować czas, a kolorowanki czy książeczki kosztują.
Synka muszę zaszczepić, a w przychodni mnóstwo reklam i zachęt do zaszczepienia przeciw temu czy tamtemu. Może i jest to tylko kampania polegająca na wyciąganiu kasy od rodziców, ale czy rezygnując z tych płatnych szczepień nie będzie kiedyś wypominać nam sumienie, że mogliśmy zaszczepić przeciw jakiejś chorobie, w którą nasze dziecko akurat popadło?
Inne problemy też się pojawiają, wydatki na ogrzewanie przeszły moje nawet najbardziej pesymistyczne wizje.
Akcje spółek, które posiadam spadły dość znacznie, złoty się umacnia i fundusz akcji też nie radzi sobie najlepiej.
Podsumowując, bieda, pesymizm i plajta.
Jak na początek Nowego Roku, niezbyt optymistyczna wizja przyszłości.
Mam nadzieję, że do końca stycznia, uda mi się pozbierać finansowo i psychicznie i mimo niepowodzeń zdobędę się na kontynuowanie bloga, a także nie wykoleję się z mojej drogi do miliona.
Nie mam czasu na pisanie nowych postów, a co gorsza, nie mam środków które mógłbym inwestować czy odkładać.
Już trzeci tydzień córka choruje, a to niestety sporo kosztuje. Jak na razie na lekarzy i lekarstwa, wydałem 300 zł. Do tego dochodzi wyżywienie jej, gdyż nie chodząc do przedszkola trzeba dodatkowo szykować posiłek dla dziecka.
Moja córka, akurat bardzo lubi przedszkole i wciąż jest smutna, że do niego nie chodzi. Trzeba jej organizować czas, a kolorowanki czy książeczki kosztują.
Synka muszę zaszczepić, a w przychodni mnóstwo reklam i zachęt do zaszczepienia przeciw temu czy tamtemu. Może i jest to tylko kampania polegająca na wyciąganiu kasy od rodziców, ale czy rezygnując z tych płatnych szczepień nie będzie kiedyś wypominać nam sumienie, że mogliśmy zaszczepić przeciw jakiejś chorobie, w którą nasze dziecko akurat popadło?
Inne problemy też się pojawiają, wydatki na ogrzewanie przeszły moje nawet najbardziej pesymistyczne wizje.
Akcje spółek, które posiadam spadły dość znacznie, złoty się umacnia i fundusz akcji też nie radzi sobie najlepiej.
Podsumowując, bieda, pesymizm i plajta.
Jak na początek Nowego Roku, niezbyt optymistyczna wizja przyszłości.
Mam nadzieję, że do końca stycznia, uda mi się pozbierać finansowo i psychicznie i mimo niepowodzeń zdobędę się na kontynuowanie bloga, a także nie wykoleję się z mojej drogi do miliona.
wtorek, 2 listopada 2010
Październik miesiącem oszczędzania - podsumowanie portfela
Kolejny miesiąc za nami. Jako, że październik jest miesiącem oszczędzania, dlatego wartość portfela wzrosła przede wszystkim dzięki własnym dopłatą. Najwięcej dzięki otrzymanej wypłacie z projektu - szkolenia.
Oto aktualny stan portfela.

Fundusz awaryjny - pieniądze ulokowane na rachunku oszczędnościowym w eurobanku
Plan Systematycznego Oszczędzania Fundusz Akcji - dzięki wzrostom na giełdzie, jednostki uczestnictwa wyceniane są wyżej.
Rachunek oszczędnościowy w euro - euro systematycznie traci, więc mimo skromnych odsetek wartość w złotówkach spada.
Indywidualne Konto Emerytalne - rachunek maklerski - zakup akcji PGNiG okazał się póki co, zbawienny dla moich środków, ulokowanych w akcjach.
Oto aktualny stan portfela.

Fundusz awaryjny - pieniądze ulokowane na rachunku oszczędnościowym w eurobanku
Plan Systematycznego Oszczędzania Fundusz Akcji - dzięki wzrostom na giełdzie, jednostki uczestnictwa wyceniane są wyżej.
Rachunek oszczędnościowy w euro - euro systematycznie traci, więc mimo skromnych odsetek wartość w złotówkach spada.
Indywidualne Konto Emerytalne - rachunek maklerski - zakup akcji PGNiG okazał się póki co, zbawienny dla moich środków, ulokowanych w akcjach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)