wtorek, 30 sierpnia 2011

Prędzej zostanę rencistą niż rentierem

Analizując swoje obecne wydatki oraz dochód, dochodzę do wniosku, że nie mam szans zostać rentierem.
O ile kolejne wydatki da się przewidzieć przynajmniej w przybliżeniu, to z dochodem jest już problem.
Posiadając potomstwo należy się liczyć z dość dużym drenażem portfela. Zbliża się rok szkolny, córka idzie do zerówki, a wyprawka już przekracza 200zł.
Wybiegając w przyszłość, wydatki na dzieci, a zwłaszcza ich edukacja, będzie stanowiła dość dużą część wydatków. Gdy pomyślę sobie o ich studiach i ich koszcie ogarnia mnie trwoga. Gdy słyszę teraz ile znajomych kosztują dzieci na "darmowych" studiach to włos jeży się na głowie.
A ile jeszcze wydatków po drodze. Nawet jeśli nie pójdą na studia to kwoty wydawane na lekarzy, lekarstwa są dość wysokie.

Dlatego też od jakiegoś czasu oswajam się z myślą, że z moim zdrowiem raczej zostanę rencistą niż rentierem.

Co prawda mój cel sześciu zer jest realny, niestety sądzę, że gdy go osiągnę, realnie te pieniądze nie pozwolą mi na życie rentiera.

Tak więc jeśli ktoś naprawdę chce zostać rentierem, powinien zaczynać oszczędzanie i inwestowanie jak najwcześniej, a przede wszystkim, zanim "dorobi się" potomstwa.

Choć trochę jest to przygnębiające, to jednak żadne pieniądze czy bycie rentierem nie da takiej radości jak posiadanie dzieci. Co prawda płacz jest dość częsty i czasem nie do zniesienia ale patrzenie na to jak rozwija się dziecko, jak raczkuje, uczy się chodzić itd. sprawia, że mam dla kogo żyć i osładza codzienną szarą rzeczywistość w której wciąż słychać o kryzysie czy recesji.

10 komentarzy:

  1. "Tak więc jeśli ktoś naprawdę chce zostać rentierem, powinien zaczynać oszczędzanie i inwestowanie jak najwcześniej, a przede wszystkim, zanim "dorobi się" potomstwa."

    Ja bym postawila na zwiekszanie zarobkow, z pustego to i Salomon nie naleje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko czy zwiększanie zarobków nie odbywa się kosztem rodziny, czasu spędzonego z dziećmi?

    OdpowiedzUsuń
  3. Już za około miesiąc dołączę do twojej wąskiej grupy społecznej posiadaczy dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To juz trzeba samemu znalezc rownowage miedzy wyzszymi dochodami, a czasem poswiecanym na ich zdobycie. Ja nigdzie nie sugerowalam, zeby pracowac dluzej, tylko zeby zarabiac wiecej. A jak dojsc do wyzszych zarobkow, to kazdy musi to indywidualnie przemyslec.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę zgodzić się z Richmond - zwiększenie zarobków to często jedyna możliwość na uzyskanie większego dodatniego bilansu w finansach. Niestety często samo oszczędzanie przynosi niewielkie efekty jeśli nasz dochód jest mizerny. Niestety zmiana pracy czy założenie biznesu to bardzo wielkie wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wniosek nasuwa się jeden, nie wysyłaj dzieci na studia, a naucz je zarabiać pieniądze, jak to mawiał jeden guru. I Ty na tym zaoszczędzisz i dzieci będą lepiej przygotowane do życia.
    Natomiast rentierstwo w polskich realiach to fikcja.
    Jeśli chodzi o oszczędzanie, to powiedzmy sobie szczerze, to co zaoszczędzimy zeżre nam inflacja (bo nawet jeśli ona procentowo jest niska, to i tak w rzeczywistości jest dużo wyższa, bo najczęściej rzeczy, których nie potrzebujemy nie rosną tak szybko, a co za tym idzie, obniżają cyferki).

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie powiedziane. Ja nie mam jeszcze potomstwa, ale mam dziewczynę, z którą chcemy wkrótce razem pójść na swoje. Ona jednak póki co nie pracuje więc myśl o oszczędzaniu i inwestycjach odsunęła się na drugi plan z przymusu i martwi mnie to, bo nie dość, że mniej piszę na swoim blogu to jeszcze "mój czas" na dojście do bogactwa drogą inwestycji się skraca, a każdy kolejny dzień, to tysiące złotych odsetek mniej w przyszłości... Niestety taka jest prawda. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. @Richmond ma rację - jeśli podejdziesz z głową, rodzina może tylko zyskać.

    OdpowiedzUsuń
  9. By to wszystko było takie proste (zwiększyć dochód) to mielibyśmy sporo milionerów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem bardzo ciekaw czy ktokolwiek z blogosfery zostanie kiedyś rentierem

    OdpowiedzUsuń