Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kredyty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kredyty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 listopada 2011

Zlikwidowałem kartę kredytową i znów ją mam czyli o co chodzi z tą zdolnością kredytową

W kwietniu wprowadziłem plan zmniejszania swoich kosztów. Jednym z punktów była likwidacja karty kredytowej aby nie kusić losu i nie skorzystać z "szybkiego" kredytu (wysoko oprocentowanego).
Moja decyzja była słuszna, gdyż dzięki temu iż nie posiadam karty kredytowej wzrosła moja zdolność kredytowa i dostałem kredyt hipoteczny. Dla zainteresowanych pożyczyłem od banku 60 tysięcy złotych, koszt kredytu wyniesie około 20k w zależności od podnoszenia bądź obniżania stóp procentowych przez NBP.
Skorzystałem z pewnych preferencji, a mianowicie za to, że wziąłem kartę kredytową obniżono mi prowizję.
I tu się zgubiłem. No bo karta kredytowa obniża zdolność, a jednak banki je wciskają ludziom, którzy zapożyczają się u nich na wiele lat biorąc kredyt hipoteczny. Czy bank przewiduje, że klient będzie miał problem ze spłatą raty i chce żeby żył za pieniądze z karty kredytowej byle by tylko spłacał ratę w terminie?
Czy też mało mu pieniędzy z odsetek od kredytu hipotecznego i liczy jeszcze na zarobek z karty kredytowej?

niedziela, 6 listopada 2011

Kredyt hipoteczny wzięty, hipotetycznie tonę w długach :)

Po kilku tygodniach biegania, załatwiania spraw spadkowych, darowizn, wizytach u notariusza itd. mogłem zająć się szukaniem korzystnego kredytu hipotecznego.
Po co on mi potrzebny?
Otóż parter kamienicy, którą zamieszkuję wraz z rodziną "zwolnił" się i pojawiła się możliwość jego kupienia. Bez wdawania się w szczegóły, po kilku sprawach spadkowo-darowiznowych mogłem stać się właścicielem całego "domu".
Tak więc za 50000zł jestem posiadaczem nieruchomości i stałem się inwestorem na rynku mieszkaniowym :)

Zanim posypią się na mnie gromy, że powinienem spieniężyć akcje, srebro i jednostki funduszy, a nie brać kredyt hipoteczny, śpieszę z wyjaśnieniami.
Otóż stan mojego zdrowia, a zwłaszcza to, że póki co jestem jedynym żywicielem rodziny, przemawiało za wzięciem kredytu. W nagłych wypadkach uzyskanie kredytu przez niepracującą żonę byłoby niemożliwe.

piątek, 4 listopada 2011

Noworodek też zmniejsza zdolność kredytową

Z racji tego, że potrzebowałem wziąć kredyt hipoteczny (więcej już wkrótce), odwiedziłem kilka banków w celu poznania ich oferty.
Dowiedziałem się, że przy badaniu zdolności kredytowej bank dopytuje się o stan posiadanych potomków w celu określenia zdolności kredytowej. Niby nic w tym szczególnego ale zastanowiło mnie dlaczego niby malutkie dziecko ją obniża. Żywi się mlekiem matki, koszta używanych ubranek czy nawet pieluch nie powinny wpływać aż tak na zdolność kredytową.
Przecież podczas spłacania kredytu hipotecznego, który zaciągany jest na 30 lat i tak stan osobowy rodziny może się zwiększyć więc po co te zabiegi.
W każdym bądź razie wziąłem kredyt nie przyznając się do posiadania dwójki potomstwa. Oficjalnie moja rodzina składa się z trzech osób, a syn jest dopiero w planach :)
Ponieważ żona nie pracuje to przyznanie się do faktycznego stanu osobowego rodziny prawdopodobnie skończyłoby się odmową przyznania kredytu, pomimo tego, że kwota kredytu to "tylko" 60000 zł.

środa, 9 lutego 2011

Pożyczki przez telefon nie dostałem

W grudniu zapłaciłem ostatnią ratę za telewizor. Od tamtej pory nic już nie łączy mnie z Lukas Bankiem i nie mam jak na razie zobowiązań wobec banków.

Wczoraj jednak zadzwoniła do mnie pani (podobno z właśnie tego banku) i zaproponowała mi pożyczkę na super, ekstra warunkach.
Pomyślałem, że nie zaszkodzi dowiedzieć się, co w dzisiejszych czasach (po podniesieniu stóp procentowych) oznacza super promocja na kredyt.
Pani czytała wszystkie moje dane, zarówno te dotyczące moich zarobków, czyli wszystko to co podawałem przeszło rok temu, ubiegając się o kredyt na zakup telewizora (nawiasem mówiąc, gdybym wtedy prowadził bloga, nie dał bym się nabrać na kredyt, przynajmniej na taki cel).

Wszystkiemu przytakiwałem i na koniec dowiedziałem się, że niestety nie mam zdolności kredytowej, na żadną pożyczkę. Trochę się zdziwiłem, że z moimi może i nie wielkimi zarobkami nie mam zdolności, a jeszcze bardziej, że skoro bank miał te wszystkie informacje, to po kiego dzwonią z propozycjami?

Dzisiaj udałem się do placówki Lukas Banku i po podaniu tych samych informacji, okazało się, że mam zdolność na 20 tysięcy i to na samo oświadczenie o dochodach.

Póki co kredyt, ani pożyczka mi nie potrzebne, ale przynajmniej wiem, że posiadam zdolność kredytową :)
Pozostaje jeszcze jedno pytanie, jak to się dzieje, że raz mi nie dadzą kredytu, a w placówce bez problemu.

Przy okazji dowiedziałem się, że nawet noworodek zmniejsza zdolność kredytową.
Pozostaje mi więc przez parę lat, ukrywać to, że mam syna :). Wtedy będę miał nie zagrożoną zdolność kredytową.

środa, 26 maja 2010

Kredyt jako lewar czyli ciąg dalszy inwestowania "inaczej"


Wczoraj do pewnej nie rozważnej decyzji przyznał się autor tegobloga.

Ja kiedyś pisałem post o podobnym charakterze, czyli wykorzystać kredyt do tego aby budować swoją niezależność finansową.

Dzisiaj mogę się przyznać, że jak pisałem w tamtym poście, tak zrobiłem.

Otóż wziąłem pożyczkę z pracy (4000zł na 10 miesięcy), na zero procent i kupiłem za tą kwotę 1000 euro (po 3,89). Następnie założyłem rachunek oszczędnościowy w euro w banku PKOBP i je tam ulokowałem.

Dzisiaj zastanawiam się, czy nie sprzedać euro, czy może czekać aż euro wzrośnie do 4,20zł.

W związku z tym, że przyznałem się do tak ryzykownej inwestycji, w podsumowaniu maja uwzględnię w swoim portfelu zarówno posiadaną ilość euro (o ile ich wcześniej nie sprzedam), jak również swoje obciążenia związane ze spłatą pożyczki zaciągniętej na kupno euro, jak i kredytu na zakup telewizora.

wtorek, 11 maja 2010

Odwrócona hipoteka czyli nawet na emeryturze nie będziesz na swoim


W Polsce trwają przymiarki do wprowadzenia tak zwanej odwróconej hipoteki. Ma ona na celu zwiększenie zasobności portfela ludziom na emeryturze.
Dzięki oddaniu swojego domu czy mieszkania bankowi, emeryt będzie dostawał parę złotych co miesiąc na "godne" życie na emeryturze.

Może się zdarzyć i pewnie będzie bardzo często, że ktoś w wieku 25 lat czy trochę później, założy rodzinę. Wezmą kredyt hipoteczny na jakieś 30 lat, a po paru latach (3,5) oddadzą to mieszkanie czy dom bankowi w zamian za "świadczenie emerytalne".

Może się zdarzyć również, że w pewien sposób rodzice, których kondycja finansowa będzie kiepska na emeryturze, będą "szantażować" swoje dzieci, że jeśli im nie pomogą finansowo, to mogą się pożegnać z mieszkaniem czy domem, bo oddadzą je bankowi za dożywotnią emeryturę.


Odnoszę dziwne wrażenie, że będzie to kolejny "produkt" na którym dobrze wyjdzie tylko i wyłącznie bank czy inna instytucja finansowa. To kolejny produkt, który ma zwolnić z myślenia nas, czyli społeczeństwo, z mądrości finansowej.
Banki znowu chcą nam pokazać, że możemy mieć coś na co nas nie stać. Już im zarobki na kredytach nie wystarczają ani na kartach kredytowych. Chcą przekonać starszych ludzi, że za ich mieszkania czy domy, ludzie ci mogą mieć dostatnie życie na emeryturze.

Zamiast uczyć społeczeństwo oszczędzać i odkładać na cięższe czasy, znowu dowiadujemy się, że nie warto, bo przez 30 lat będziemy spłacać kredyt, a przez kolejne 15 czy 20 lat, to bank będzie nam płacić tylko, że spłacony kredyt będzie o wiele większej wartości niż nasze mieszkanie, a zwłaszcza świadczenie, które nam bank za nie zaoferuje.

Jeśli taki scenariusz miało by napisać mi życie, to wolę wynajmować mieszkanie cały czas niż pakować się w taką iluzję "szczęścia i bogactwa" na emeryturze.