środa, 12 maja 2010

Dzięki bankom można było zarobić więcej na PZU

Stało się.
Dzisiaj PZU zadebiutowało na giełdzie i to nie byle jak. Otwarcie sesji odbyło się z wielką pompą. Był premier Donald Tusk, minister skarbu Aleksander Grad, prezes giełdy i PZU.
Debiut bardzo udany i zarówno dla drobnych inwestorów jak i pozostałych dość dochodowy. Oczywiście najwięcej zarobiło Eureko ale nie o tym chciałem pisać.

Otóż pewien bank już w poniedziałek informował swoich nowych klientów biur maklerskich, że nie otrzymają oni kodów aktywacyjnych do swoich rachunków. Jedynym sposobem aby pozbyć się akcji w dniu debiutu był kontakt telefoniczny bądź osobisty w celu wydania dyspozycji. Kto odłożył to na dzisiaj, zarobił dodatkowo :)

Inny bank miał dzisiaj dość wielkie problemy ze swoim systemem transakcyjnym obsługującym rachunki maklerskie. Dzięki temu ci, którzy nie złożyli wczoraj zleceń nie mogli ustawić ich dzisiaj przed 8:45, a dopiero później więc znali już cenę debiutu i mogli ustawić ją wyższą.

Klienci pewnie są zadowoleni.

Ciekawe co by było gdyby cena po debiucie gwałtownie spadła i ci którzy zamierzali się pozbyć akcji w pierwszych chwilach notowań, zostali by z nimi :)

wtorek, 11 maja 2010

Odwrócona hipoteka czyli nawet na emeryturze nie będziesz na swoim


W Polsce trwają przymiarki do wprowadzenia tak zwanej odwróconej hipoteki. Ma ona na celu zwiększenie zasobności portfela ludziom na emeryturze.
Dzięki oddaniu swojego domu czy mieszkania bankowi, emeryt będzie dostawał parę złotych co miesiąc na "godne" życie na emeryturze.

Może się zdarzyć i pewnie będzie bardzo często, że ktoś w wieku 25 lat czy trochę później, założy rodzinę. Wezmą kredyt hipoteczny na jakieś 30 lat, a po paru latach (3,5) oddadzą to mieszkanie czy dom bankowi w zamian za "świadczenie emerytalne".

Może się zdarzyć również, że w pewien sposób rodzice, których kondycja finansowa będzie kiepska na emeryturze, będą "szantażować" swoje dzieci, że jeśli im nie pomogą finansowo, to mogą się pożegnać z mieszkaniem czy domem, bo oddadzą je bankowi za dożywotnią emeryturę.


Odnoszę dziwne wrażenie, że będzie to kolejny "produkt" na którym dobrze wyjdzie tylko i wyłącznie bank czy inna instytucja finansowa. To kolejny produkt, który ma zwolnić z myślenia nas, czyli społeczeństwo, z mądrości finansowej.
Banki znowu chcą nam pokazać, że możemy mieć coś na co nas nie stać. Już im zarobki na kredytach nie wystarczają ani na kartach kredytowych. Chcą przekonać starszych ludzi, że za ich mieszkania czy domy, ludzie ci mogą mieć dostatnie życie na emeryturze.

Zamiast uczyć społeczeństwo oszczędzać i odkładać na cięższe czasy, znowu dowiadujemy się, że nie warto, bo przez 30 lat będziemy spłacać kredyt, a przez kolejne 15 czy 20 lat, to bank będzie nam płacić tylko, że spłacony kredyt będzie o wiele większej wartości niż nasze mieszkanie, a zwłaszcza świadczenie, które nam bank za nie zaoferuje.

Jeśli taki scenariusz miało by napisać mi życie, to wolę wynajmować mieszkanie cały czas niż pakować się w taką iluzję "szczęścia i bogactwa" na emeryturze.

piątek, 7 maja 2010

Podsumowanie kwietnia czyli drugi miesiąc drogi do wolności finansowej

-->
W kwietniu dość dobrze radziła sobie giełda jak i złoty. Dzięki temu pomimo iż nie inwestowałem w fundusze nowych środków, wartość w złotówkach dość znacząco się powiększyła.

Z inwestycji jakich dokonałem w kwietniu, to zakup:
a) 150 euro, które powędrowały na konto w PKOBP
b) sztabki 5 gramów po dość okazyjnej cenie

Zakupy te możliwe były dzięki wypłacie kasy za nadgodziny. Niestety od maja nadgodzin nie będzie, gdyż zostały zatrudnione osoby na staż. W związku z tym od następnego miesiąca zostanie mi tylko pensja do dyspozycji.

Jeśli chodzi o blog, to jak na razie jest dość słabo.
Dochody z reklam są mizerne i jak do tej pory brak dotacji. Również a adtaily nie otrzymałem żadnej oferty zakupu reklamy na moim blogu.

Po zablokowaniu mi konta w adsense zapisałem się do adkontekstu. Za niecały miesiąc uzbierałem 4zł.


Jak na razie droga do niezależności finansowej jest dość wyboista i obawiam się, że za długa.

Wartość portfela na koniec marca wzrosła o 1489,06zł w stosunku do kapitału początkowego, a w kwietniu o 1143,48zł do marca.

Aktualny skład portfela tutaj

czwartek, 6 maja 2010

Zainwestowałem w swoją przyszłość i przyszłość Waszą :)


Podsumowania kwietnia dokonam w przyszłym tygodniu z powodu pewnej ważnej sprawy.

Tak więc wracając do tytułu posta.

Właśnie rozpoczynam inwestowanie w swoją przyszłość jak i w przyszłość naszego państwa. W związku z coraz to większą paniką związaną z naszymi przyszłymi emeryturami, postanowiliśmy z żoną przeciwdziałać ujemnemu przyrostowi naturalnemu. W końcu chodzi o nasze przyszłe świadczenia emerytalne i trzeba jako patriota ratować nasz niewydolny system emerytalny :) czyli Zakład Ubezpieczeń Społecznych czy jego twór FUS.

Tydzień temu, dostałem potwierdzoną informację, że nasza "inwestycja" została rozpoczęta. Niestety jeśli chodzi o inwestowanie w nowego obywatela Polski, czeka nas żmudna i wyboista droga do sukcesu.

Nieznana jest stopa zwrotu ani koszt tej inwestycji. Co prawda niektóre instytucje przedstawiają różne koszty wychowania dziecka do osiemnastki bądź do ukończenia studiów, ale każdy kto ma dziecko wie, że obliczenia sobie, a życie sobie.


Jeśli chodzi o początkowe koszty dziecka jako inwestycji, to praktycznie zaczynają się od pierwszego miesiąca ciąży. Wizyta u lekarza to koszt 70zł, wizyta z badaniem USG koszt 100zł. Do tego jak przy poprzednich ciążach, żona będzie musiała brać przez 4 miesiące lek na podtrzymanie ciąży - 200zł miesięcznie. No i wiele wiele innych kosztów.


Tak więc podsumowując. Moja droga do niezależności znacznie się wydłuży. Koszty związane z ciążą oraz późniejszym wychowaniem i utrzymaniem kolejnego członka rodziny, radykalnie wzrosną. Mieć na utrzymaniu trójkę dość małych dzieci to w dzisiejszych czasach wyzwanie. Dlatego liczę, że w ramach solidaryzowania się ze mną oraz wdzięczności za mój trud włożony w ratowanie Waszych przyszłych emerytur wspomożecie mnie od czasu do czasu poprzez dotację bloga :)


Oczywiście ten post jest trochę z humorem. Co prawda dziecko to według niektórych inwestycja na starość ale to nie był argument za powiększeniem rodziny :)
Co niektórzy z humorem nazywają swoje dzieci Indywidualnym Kontem Emerytalnym :)

Swoją drogą, państwo na powiększaniu rodziny robi niezły biznes. Koszt dla niego to tylko 1000zł (lub 2000) becikowego, a potem to już tylko podatki.

niedziela, 2 maja 2010

Moja karta kredytowa nie jest bezpieczna. A Twoja?

Właśnie przekonałem się na własnej skórze, jak kończy się używanie karty kredytowej.
Tak na marginesie to chyba jakieś fatum, jak nie problemy z odszkodowaniem z PZU (o czym tutaj), to teraz problemy z kartą kredytową ma której do tej pory zarabiałem (o czym w poście).


No ale wracając do tematu.

Otóż w pewny słoneczny dzień, udałem się na zakupy potrzebnych rzeczy. Jak to zwykle bywa w moim przypadku chciałem zapłacić kartą kredytową (bo gotówka w tym czasie leży sobie w Eurobanku na koncie oszczędnościowym). Pani kasjerka wpisała kwotę i wydrukowała potwierdzenie do podpisu.

Jako, że mam nawyk sprawdzać wszystko co podpisuję, zauważyłem, że kwota jest inna (wyższa) niż na paragonie z kasy. Okazało się, że pani kasjerka popełniła tak zwany czeski błąd. Zamiast wpisać 39zł, wpisała 93zł.

W związku z tym, nie podpisałem potwierdzenia, a pani na terminalu zaznaczyła opcję "brak autoryzacji" i wydrukowała mi potwierdzenie tego (na szczęście).

Pomyślałem, że wszystko będzie ok. Operacja anulowana więc karta nie powinna być obciążona.

Właśnie. Nie powinna.