Może mało wakacyjny temat do rozważań mnie dzisiaj dopadł. Wszystko za sprawą pewnych znajomych, którzy postanowili się rozstać. Mniejsza z tym, które z nich i z kim miało romans.
Zastanawiam się tylko czy można być pewnym swojego, a tym bardziej czyjegoś uczucia.
Ja wiem, że na początku jest cudownie, zakochani świata poza sobą nie widzą. Później - zwłaszcza gdy pojawiają się dzieci jest już gorzej. Nie to, że miłość pomału przemija ale jednak są już inne priorytety, inny poziom zainteresowania sprawami drugiej osoby, bo przecież dziecko samo o siebie nie zadba.
A co będzie z moją drogą ku sześciu zer gdy dojdzie do sytuacji gdy przyjdzie się nam rozstać. Gdy żona stwierdzi, że to już nie to, że z innym będzie bardziej szczęśliwa i zabierze się z częścią mojego majątku.