Wielu piszących blogi inspiruje się działaniami wielkich inwestorów. Stawia ich sobie za wzór do naśladowania i marzy o zdobyciu takich pieniędzy do jakich oni doszli.
Mnie osobiście taka forma dążenia do celu jest obca. Nie czytałem żadnej książki tzw. guru finansjery ale z tego co można się zorientować na różnych blogach, doszli oni do swoich majątków poprzez grę na giełdzie czy inwestowanie w nieruchomości.
Moim zdaniem gdyby naśladowanie ich wystarczyło by do osiągnięcia fortuny, Ameryka pełna byłaby multimilionerów. A nie jest tak z wielu powodów.
Tym bardziej jeśli chodzi o Europę, a zwłaszcza o Polskę gdzie mimo zachłyśnięcia się przez nas demokracją i kapitalizmem, nie mamy aż takich możliwości jak za oceanem. Czasem wydaje mi się, że dość znaczna część "dochodu" tych rekinów to wpływy ze sprzedaży książek :)
A tak na serio, oni inwestowali w innych czasach i na innym gruncie. Ślepe dążenie ich drogą może się okazać ślepą uliczką. W okresie kryzysu, bankructw państw i drożejącego franka, możemy się szybciej spłukać niż zostać kolejnym sławnym inwestorem.
Moja droga do niezależności finansowej, z potomstwem na karku, realizowana poprzez: oszczędzanie, inwestowanie i zarabianie. Zamierzam wykorzystać do tego: GPW, akcje, obligacje, surowce, fundusze inwestycyjne.
niedziela, 31 lipca 2011
sobota, 30 lipca 2011
Dlaczego nie zapisuję swoich wydatków?
Czytając różne blogi poświęcone oszczędzaniu i inwestowaniu da się zauważyć tendencję do wyrobienia nawyku zapisywania wszelkich wydatków. Daje to podobno dość duże efekty gdyż po analizie swoich zakupów można wyeliminować marnowanie pieniędzy na zbędne rzeczy.
Do notowania wydatków można zastosować zwykły zeszyt i długopis czy arkusz kalkulacyjny bądź skorzystać z gotowych narzędzi dostępnych w internecie.
Nawet niektóre banki umożliwiają tworzenie zestawień wydatków jak na przykład eurobank wprowadził usługę menadżera finansowego.
Ja realizując projekt 50zł dziennie na wydatki, nie stosuję takiej formy kontroli wydatków. Jestem świadomy tego, że i w moim przypadku pojawiają się "zbędne" wydatki, które można by wyeliminować. Jednak są one związane z dziećmi. Czasem dziecko namówi na jajko z niespodzianką, lizaka, zabawkę itp. itd.
Dość często pojawiają się takie drobne wydatki, które pewnie w skali miesiąca/roku przyniosły by dość spory dodatek do portfela.
Jednak wychodzę z założenia, że coś dzieciom się należy. Tłumaczenie im, że oszczędzając dziś zagwarantuję im lepszą przyszłość po pierwsze w ich wieku nie ma sensu, a po drugie nie jestem w stanie im tego zagwarantować.
Nauczony doświadczeniem rodziców, którzy to w PRL-u parę lat "zbierali" na samochód i oszczędzali na książeczce mieszkaniowej, a jak się to skończyło to wszyscy wiemy, nie zamierzam oszczędzać za wszelką cenę.
Tam gdzie się da, ograniczam wydatki ale nie za cenę życia poniżej minimum egzystencji czy zabierania dzieciom radości z zabawy (choćby te zabawki po tygodniu im się znudziły).
Do notowania wydatków można zastosować zwykły zeszyt i długopis czy arkusz kalkulacyjny bądź skorzystać z gotowych narzędzi dostępnych w internecie.
Nawet niektóre banki umożliwiają tworzenie zestawień wydatków jak na przykład eurobank wprowadził usługę menadżera finansowego.
Ja realizując projekt 50zł dziennie na wydatki, nie stosuję takiej formy kontroli wydatków. Jestem świadomy tego, że i w moim przypadku pojawiają się "zbędne" wydatki, które można by wyeliminować. Jednak są one związane z dziećmi. Czasem dziecko namówi na jajko z niespodzianką, lizaka, zabawkę itp. itd.
Dość często pojawiają się takie drobne wydatki, które pewnie w skali miesiąca/roku przyniosły by dość spory dodatek do portfela.
Jednak wychodzę z założenia, że coś dzieciom się należy. Tłumaczenie im, że oszczędzając dziś zagwarantuję im lepszą przyszłość po pierwsze w ich wieku nie ma sensu, a po drugie nie jestem w stanie im tego zagwarantować.
Nauczony doświadczeniem rodziców, którzy to w PRL-u parę lat "zbierali" na samochód i oszczędzali na książeczce mieszkaniowej, a jak się to skończyło to wszyscy wiemy, nie zamierzam oszczędzać za wszelką cenę.
Tam gdzie się da, ograniczam wydatki ale nie za cenę życia poniżej minimum egzystencji czy zabierania dzieciom radości z zabawy (choćby te zabawki po tygodniu im się znudziły).
czwartek, 28 lipca 2011
Czy życie za 50zł dziennie to wegetacja
Jak już zapewne stali czytelnicy tego bloga wiedzą, staram utrzymywać się i rodzinę za około 50zł dziennie czyli 1800zł miesięcznie.
Jedni zapewne powiedzą, że to luksus inni, że wegetacja.
Jeśli chodzi konkretnie o moją rodzinę uważam, że nie jest tak tragicznie. Jak już pisałem we wcześniejszych postach sporo oszczędności na jedzeniu wynika z tego, że zarówno "wędliny" jak i obiady przyrządzamy sami z surowego mięsa.
Ograniczenie co do wydatków na telefon, internet i pakietu telewizyjnego również nie można zaliczyć do dziadowania.
Jeśli chodzi o mnie (ale i zona również) nie palę i nie piję alkoholu, wyjątek stanowi piwo przy grillu. Za słodyczami też nie przepadamy, zostają tylko owoce i warzywa.
Niestety zostają wydatki "na dziecko" to znaczy zakupy takich rzeczy, które chce córka. Czasem trudno wytłumaczyć dziecku, że nie kupimy świecącego długopisu tylko dlatego,żeby tatuś odłożył do portfela blogowego 500zł, a nie 492 :)
Samochód jak na razie się nie psuje, zostaje tylko płacenie za przegląd i ubezpieczenie OC.
Na szczęście póki co nie wydajemy na lekarzy (poza dentystą) jak i na lekarstwa.
Oczywiście buduję swój fundusz bezpieczeństwa bo przy rodzinie, a zwłaszcza małych dzieciach, nieoczekiwane wydatki zjawią się niebawem.
Tak więc eliminując zbędne wydatki oraz ograniczając życie "w luksusie" da się nie dziadować za 50zł dziennie. Oczywiście dla niektórych najniższy pakiet telewizyjny może być dziadowaniem itp. itd.
Jedni zapewne powiedzą, że to luksus inni, że wegetacja.
Jeśli chodzi konkretnie o moją rodzinę uważam, że nie jest tak tragicznie. Jak już pisałem we wcześniejszych postach sporo oszczędności na jedzeniu wynika z tego, że zarówno "wędliny" jak i obiady przyrządzamy sami z surowego mięsa.
Ograniczenie co do wydatków na telefon, internet i pakietu telewizyjnego również nie można zaliczyć do dziadowania.
Jeśli chodzi o mnie (ale i zona również) nie palę i nie piję alkoholu, wyjątek stanowi piwo przy grillu. Za słodyczami też nie przepadamy, zostają tylko owoce i warzywa.
Niestety zostają wydatki "na dziecko" to znaczy zakupy takich rzeczy, które chce córka. Czasem trudno wytłumaczyć dziecku, że nie kupimy świecącego długopisu tylko dlatego,żeby tatuś odłożył do portfela blogowego 500zł, a nie 492 :)
Samochód jak na razie się nie psuje, zostaje tylko płacenie za przegląd i ubezpieczenie OC.
Na szczęście póki co nie wydajemy na lekarzy (poza dentystą) jak i na lekarstwa.
Oczywiście buduję swój fundusz bezpieczeństwa bo przy rodzinie, a zwłaszcza małych dzieciach, nieoczekiwane wydatki zjawią się niebawem.
Tak więc eliminując zbędne wydatki oraz ograniczając życie "w luksusie" da się nie dziadować za 50zł dziennie. Oczywiście dla niektórych najniższy pakiet telewizyjny może być dziadowaniem itp. itd.
środa, 27 lipca 2011
Likwidacja funduszu awaryjnego
Postanowiłem, że od następnego podsumowania miesiąca, zniknie z portfela pozycja fundusz awaryjny. Jak wiemy jego przeznaczeniem jest wykorzystanie go w jakiejś nagłej nieprzewidzianej sytuacji. Nie spodziewam się takowej (a kto się spodziewa) ale gdybym musiał skorzystać ze środków znajdujących się na takim funduszu awaryjnym, mój portfel zaliczyłby dość spory spadek.
Dlatego też fundusz awaryjny zostanie usunięty z portfela, a jego miejsce zajmie projekt monety bulionowe.
Obecne środki znajdujące się na funduszu awaryjnym, zostaną przesunięte do funduszu akcji i funduszu akcji dynamicznych oraz na zakup monety Srebrny Amerykański Orzeł.
Fundusz awaryjny będę nadal budował ale już poza blogiem.
Od poniedziałku tygodniowy urlop w czasie którego czeka mnie trochę pracy w domu ale o tym w innym poście dotyczącym nowego projektu czyli pomysłu na dodatkowy dochód.
Dlatego też fundusz awaryjny zostanie usunięty z portfela, a jego miejsce zajmie projekt monety bulionowe.
Obecne środki znajdujące się na funduszu awaryjnym, zostaną przesunięte do funduszu akcji i funduszu akcji dynamicznych oraz na zakup monety Srebrny Amerykański Orzeł.
Fundusz awaryjny będę nadal budował ale już poza blogiem.
Od poniedziałku tygodniowy urlop w czasie którego czeka mnie trochę pracy w domu ale o tym w innym poście dotyczącym nowego projektu czyli pomysłu na dodatkowy dochód.
wtorek, 26 lipca 2011
Omijanie podatku belki wciąż będzie możliwe
Wieść o tym, iż ministerstwo finansów pracuje nad projektem, który uniemożliwiał by omijanie podatku belki, poprzez lokaty jednodniowe, odbiła się szerokim echem po mediach, forach jak i blogach finansowych.
Można było przeczytać drwiny (ile to teraz czasu spędzą aby polikwidować rachunki) wobec tych, którzy otworzyli np. 15 rachunków oszczędnościowych w eurobanku i stosowali optymalizację.
Teraz już wiadomo, że ministerstwo wycofało się z tego projektu, choć licho nie śpi i nie wiadomo czy po wyborach nie wrócą do tego pomysłu.
Osobiście, wydaje mi się, że była to tylko zagrywka przedwyborcza. Ogłoszenie, że nad takim projektem trwają prace, a później wspaniałomyślne wycofanie się z niego, podobnie jaki z podatku bankowego, ma chyba na celu pokazanie jaki to nasz rząd jest kochany. Najpierw informuje społeczeństwo o swoich zamiarach, a kiedy okazuje się, że jest to źle odbierane - wycofuje się z tego.
Szkoda tylko, że Vat jednak wzrósł.
Można było przeczytać drwiny (ile to teraz czasu spędzą aby polikwidować rachunki) wobec tych, którzy otworzyli np. 15 rachunków oszczędnościowych w eurobanku i stosowali optymalizację.
Teraz już wiadomo, że ministerstwo wycofało się z tego projektu, choć licho nie śpi i nie wiadomo czy po wyborach nie wrócą do tego pomysłu.
Osobiście, wydaje mi się, że była to tylko zagrywka przedwyborcza. Ogłoszenie, że nad takim projektem trwają prace, a później wspaniałomyślne wycofanie się z niego, podobnie jaki z podatku bankowego, ma chyba na celu pokazanie jaki to nasz rząd jest kochany. Najpierw informuje społeczeństwo o swoich zamiarach, a kiedy okazuje się, że jest to źle odbierane - wycofuje się z tego.
Szkoda tylko, że Vat jednak wzrósł.
Subskrybuj:
Posty (Atom)