Eurobank, obniżył oprocentowanie rachunku oszczędnościowego do 4,05.
Czyli znowu rzucają nam kłody pod nogi, w naszej drodze do niezależności finansowej.
Szkoda, że decyzje banku, są tak zaskakujące. Ja rozumiem, że bank musi zarabiać, ale pytając u nich o kredyt, koszą od ludzi pożyczających od nich, dość wysokie %, więc mogliby się z nami, oszczędzającymi, nimi podzielić.
Kwota optymalna, to teraz 45,07zł. Tak więc trzeba trzymać więcej gotówki, by wyrównać obniżkę oprocentowania.
Ciekawe, jak nisko zejdą z oprocentowaniem do końca roku.
Moja droga do niezależności finansowej, z potomstwem na karku, realizowana poprzez: oszczędzanie, inwestowanie i zarabianie. Zamierzam wykorzystać do tego: GPW, akcje, obligacje, surowce, fundusze inwestycyjne.
piątek, 30 lipca 2010
Dbanie o przyszła emeryturę, czyli zmiana OFE
Ponieważ mam trochę czasu wolnego, zainteresowałem się, osiągnięciami mojego OFE.
Zewsząd, straszą nas, głodową emeryturą w przyszłości, zarówno z ZUSu jak i z OFE. Pogodziłem się z myślą, że będę biednym emerytem, choć podjąłem pewne kroki, by być trochę bogatszym (założyłem IKE o czym w tym poście).
Skoro ma być aż tak źle, postanowiłem działać.
W OFE jestem od 1999 roku (młodo się zaczęło pracę :)), nie zmieniając go, ani specjalnie nie interesując się jego wynikami.
Jednak teraz, gdy moja świadomość inwestorska się podniosła, stwierdziłem, że do czasu osiągnięcia przeze mnie wieku emerytalnego, jest jeszcze sporo lat, w czasie których, nawet niewielka różnica w wynikach OFE, przyniesie dość duże korzyści finansowe. O ile przez te lata OFE nie zostaną zlikwidowane, a pieniądze tam się znajdujące zasilą np. ZUS.
Dlatego, posiedziałem trochę nad wynikami OFE, dostępnymi między innymi na stronie KNF i postanowiłem zmienić OFE.
Mimo pewnych wątpliwości, myślę, że to dobry krok. Może dzięki większej migracji członków OFE, zaczną one wreszcie, dbać o naszą przyszłość i lepiej zarządzać naszymi składkami.
Zewsząd, straszą nas, głodową emeryturą w przyszłości, zarówno z ZUSu jak i z OFE. Pogodziłem się z myślą, że będę biednym emerytem, choć podjąłem pewne kroki, by być trochę bogatszym (założyłem IKE o czym w tym poście).
Skoro ma być aż tak źle, postanowiłem działać.
W OFE jestem od 1999 roku (młodo się zaczęło pracę :)), nie zmieniając go, ani specjalnie nie interesując się jego wynikami.
Jednak teraz, gdy moja świadomość inwestorska się podniosła, stwierdziłem, że do czasu osiągnięcia przeze mnie wieku emerytalnego, jest jeszcze sporo lat, w czasie których, nawet niewielka różnica w wynikach OFE, przyniesie dość duże korzyści finansowe. O ile przez te lata OFE nie zostaną zlikwidowane, a pieniądze tam się znajdujące zasilą np. ZUS.
Dlatego, posiedziałem trochę nad wynikami OFE, dostępnymi między innymi na stronie KNF i postanowiłem zmienić OFE.
Mimo pewnych wątpliwości, myślę, że to dobry krok. Może dzięki większej migracji członków OFE, zaczną one wreszcie, dbać o naszą przyszłość i lepiej zarządzać naszymi składkami.
Wyjście z inwestycji czyli ucieczka z giełdy
Jestem dość krótko obecny na giełdzie, bo zaledwie od czerwca sam inwestuję na GPW (o czym w tym poście), dlatego, jak na razie nie podejmuję większego ryzyka.
Doszedłem do wniosku (może błędnego), że nasza giełda, zaliczy kilkuprocentowy zjazd. Postanowiłem więc, przetasować mój portfel inwestycyjny.
Zacząłem od sprzedaży akcji KGHM (5 akcji, bo tyle miałem :)). Kupiłem je 1 czerwca po 95,15. Załapałem się na dywidendę, która wynosiła 3zł na akcje. Sprzedałem je po 102zł. Na prowizję wydałem 10zł, po 5 za kupno i sprzedaż.
Posiadam jeszcze 101 akcji Tauronu, kupione po 5,08zł, ale jeszcze wstrzymam się z ich sprzedażą.
Kolejną zmianą strategii inwestycyjnej, było dokonanie dyspozycji umorzenia jednostek, z funduszu BPHTFI, stabilnego wzrostu.
Jak pisałem w tym poście, przeznaczeniem tej inwestycji, jest zapewnienie startu, dziecku w przyszłości.
Postanowiłem umorzyć jednostki z dwóch powodów.
O pierwszym pisałem wcześniej, czyli zjazd GPW, drugi to możliwość podwyższenia stóp procentowych przez co gorszy wynik obligacji.
Jeśli moje przewidywania się sprawdzą, za umorzone jednostki, przy zjeździe WIG20 do 2000p, kupię jednostki w funduszu akcji.
Niestety, jeśli chodzi o umarzanie jednostek w funduszach inwestycyjnych, zajmuje to sporo czasu. Mimo, ze zlecenie odkupienia, zostało złożone w środę, to do tej pory, nie wiem, po ile, jednostki zostaną umorzone. Jest to według mnie, duży minus inwestowania w fundusze inwestycyjne.
Składając zlecenie odkupienia, umorzenia czy nawet kupna jednostek, mimo posiadanej wyceny funduszy, nie wiemy po jakiej cenie za jednostkę, dokonana zostanie transakcja.
A jakie są Wasze przewidywania, dotyczące zachowania się naszej GPW?
Doszedłem do wniosku (może błędnego), że nasza giełda, zaliczy kilkuprocentowy zjazd. Postanowiłem więc, przetasować mój portfel inwestycyjny.
Zacząłem od sprzedaży akcji KGHM (5 akcji, bo tyle miałem :)). Kupiłem je 1 czerwca po 95,15. Załapałem się na dywidendę, która wynosiła 3zł na akcje. Sprzedałem je po 102zł. Na prowizję wydałem 10zł, po 5 za kupno i sprzedaż.
Posiadam jeszcze 101 akcji Tauronu, kupione po 5,08zł, ale jeszcze wstrzymam się z ich sprzedażą.
Kolejną zmianą strategii inwestycyjnej, było dokonanie dyspozycji umorzenia jednostek, z funduszu BPHTFI, stabilnego wzrostu.
Jak pisałem w tym poście, przeznaczeniem tej inwestycji, jest zapewnienie startu, dziecku w przyszłości.
Postanowiłem umorzyć jednostki z dwóch powodów.
O pierwszym pisałem wcześniej, czyli zjazd GPW, drugi to możliwość podwyższenia stóp procentowych przez co gorszy wynik obligacji.
Jeśli moje przewidywania się sprawdzą, za umorzone jednostki, przy zjeździe WIG20 do 2000p, kupię jednostki w funduszu akcji.
Niestety, jeśli chodzi o umarzanie jednostek w funduszach inwestycyjnych, zajmuje to sporo czasu. Mimo, ze zlecenie odkupienia, zostało złożone w środę, to do tej pory, nie wiem, po ile, jednostki zostaną umorzone. Jest to według mnie, duży minus inwestowania w fundusze inwestycyjne.
Składając zlecenie odkupienia, umorzenia czy nawet kupna jednostek, mimo posiadanej wyceny funduszy, nie wiemy po jakiej cenie za jednostkę, dokonana zostanie transakcja.
A jakie są Wasze przewidywania, dotyczące zachowania się naszej GPW?
środa, 28 lipca 2010
Ile kosztuje ciąża - podsumowanie dwóch trymestrów
Tak więc mija pół roku ciąży mojej żony.
Koszty związane z ciążą są dość duże. Dlatego śmieszy mnie kwota 1000zł tak zwanego becikowego.
Najmniejszym kosztem jest test ciążowy :).
Wizyty u lekarza to koszt 100zł za wizytę plus 80zł jeśli robi USG. Pewnie można chodzić "państwowo", tylko czy kobieta w zagrożonej ciąży, odważy się na stanie w kolejkach i czekanie w nieskończoność, aż lekarz raczy ją przyjąć?
Do kosztu wizyt, należy doliczyć badania raz na miesiąc.
W naszym przypadku, dochodzą jeszcze koszty lekarstw na podtrzymanie ciąży, 100zł na dwa tygodnie.
O takich drobiazgach, jak ciuchy czy lepsza żywność dla kobiety w stanie błogosławionym, nawet nie wspomnę.
Tak więc wszystkim, którzy planują dziecko (bądź i nie planują), proponuję przyjrzeć się swoim funduszom awaryjnym czy bezpieczeństwa, jak kto woli, i uwzględnić koszty związane z ciążą, tak aby za szybko, fundusz się nie skończył.
O kolejnych wydatkach, związanych z ciążą, a później noworodkiem, będę pisał, co jakiś czas.
Oczywiście, nie namawiam do rezygnacji z posiadania potomstwa. W końcu pieniądze to tylko papierki, które przedstawiają wartość, jaką określi bank, a dziecko to sama radość, choć czasem dająca w kość :)
Koszty związane z ciążą są dość duże. Dlatego śmieszy mnie kwota 1000zł tak zwanego becikowego.
Najmniejszym kosztem jest test ciążowy :).
Wizyty u lekarza to koszt 100zł za wizytę plus 80zł jeśli robi USG. Pewnie można chodzić "państwowo", tylko czy kobieta w zagrożonej ciąży, odważy się na stanie w kolejkach i czekanie w nieskończoność, aż lekarz raczy ją przyjąć?
Do kosztu wizyt, należy doliczyć badania raz na miesiąc.
W naszym przypadku, dochodzą jeszcze koszty lekarstw na podtrzymanie ciąży, 100zł na dwa tygodnie.
O takich drobiazgach, jak ciuchy czy lepsza żywność dla kobiety w stanie błogosławionym, nawet nie wspomnę.
Tak więc wszystkim, którzy planują dziecko (bądź i nie planują), proponuję przyjrzeć się swoim funduszom awaryjnym czy bezpieczeństwa, jak kto woli, i uwzględnić koszty związane z ciążą, tak aby za szybko, fundusz się nie skończył.
O kolejnych wydatkach, związanych z ciążą, a później noworodkiem, będę pisał, co jakiś czas.
Oczywiście, nie namawiam do rezygnacji z posiadania potomstwa. W końcu pieniądze to tylko papierki, które przedstawiają wartość, jaką określi bank, a dziecko to sama radość, choć czasem dająca w kość :)
piątek, 16 lipca 2010
Ile powinien wynosić fundusz bezpieczeństwa
Czytając różne blogi, poświęcone oszczędzaniu i inwestowaniu, natknąłem się na pojęcie fundusz bezpieczeństwa lub fundusz awaryjny.
Chodzi o posiadanie środków w gotówce, dzięki którym, możemy sfinansować, nagłe niespodziewane wydatki.
Początkujący inwestorzy, którzy zaczynają swoją przygodę do wolności finansowej, mówią o wielkości funduszu awaryjnego na poziomie 2 czy 3k.
Ja zacząłem właśnie od stworzenia funduszu bezpieczeństwa na poziomie 2k, licząc, że nic aż tak strasznego się nie wydarzy, żebym musiał go wyzerować.
Co prawda, liczyłem się z jego uszczupleniem w związku remontem dachu (na który ma iść 1500zł) ale okazuje się, że są czasem wydatki, których się nie spodziewamy, a przynajmniej nie w tym czasie.
W moim przypadku chodzi o naprawę samochodu. Przy zmianie opon na letnie, przyglądałem się tarczom jak i klockom hamulcowym i ku mej radości wyglądało wszystko ok. Radość mą, potwierdziło również badanie techniczne, na którym hamulce były dość mocną stroną, mojego auta.
Niestety parę dni temu jadąc sobie przez las dozwoloną prędkością :), kierownica zaczęła mi dziwnie się zachowywać. Również taka sytuacja miała miejsce, podczas hamowania.
Pojechałem więc do warsztatu i okazało się, że tarcza hamulcowa po prawej stronie jest do wymiany. Niestety tarcze wymienia się z dwóch stron jednocześnie (a przynajmniej tak się powinno robić) i należy też wymienić klocki.
Ta wątpliwa nieprzewidziana przyjemność, kosztowała mnie 300zł.
Podsumowując więc moje wydatki, okazało się, że fundusz bezpieczeństwa się sprawdza, jednak jego wysokość powinna być, według mnie, o wiele wyższa.
Dlatego od przyszłego miesiąca, odbudowując fundusz awaryjny, będę dążył do zwiększenia jego wartości do 5k. Licząc oczywiście, że już nie będzie potrzeby, korzystania z niego.
Chodzi o posiadanie środków w gotówce, dzięki którym, możemy sfinansować, nagłe niespodziewane wydatki.
Początkujący inwestorzy, którzy zaczynają swoją przygodę do wolności finansowej, mówią o wielkości funduszu awaryjnego na poziomie 2 czy 3k.
Ja zacząłem właśnie od stworzenia funduszu bezpieczeństwa na poziomie 2k, licząc, że nic aż tak strasznego się nie wydarzy, żebym musiał go wyzerować.
Co prawda, liczyłem się z jego uszczupleniem w związku remontem dachu (na który ma iść 1500zł) ale okazuje się, że są czasem wydatki, których się nie spodziewamy, a przynajmniej nie w tym czasie.
W moim przypadku chodzi o naprawę samochodu. Przy zmianie opon na letnie, przyglądałem się tarczom jak i klockom hamulcowym i ku mej radości wyglądało wszystko ok. Radość mą, potwierdziło również badanie techniczne, na którym hamulce były dość mocną stroną, mojego auta.
Niestety parę dni temu jadąc sobie przez las dozwoloną prędkością :), kierownica zaczęła mi dziwnie się zachowywać. Również taka sytuacja miała miejsce, podczas hamowania.
Pojechałem więc do warsztatu i okazało się, że tarcza hamulcowa po prawej stronie jest do wymiany. Niestety tarcze wymienia się z dwóch stron jednocześnie (a przynajmniej tak się powinno robić) i należy też wymienić klocki.
Ta wątpliwa nieprzewidziana przyjemność, kosztowała mnie 300zł.
Podsumowując więc moje wydatki, okazało się, że fundusz bezpieczeństwa się sprawdza, jednak jego wysokość powinna być, według mnie, o wiele wyższa.
Dlatego od przyszłego miesiąca, odbudowując fundusz awaryjny, będę dążył do zwiększenia jego wartości do 5k. Licząc oczywiście, że już nie będzie potrzeby, korzystania z niego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)