Dzisiaj doszła zaległa wypłata za przeprowadzone szkolenia. Dzięki niej mój portfel przekroczył 20 tysięcy złotych. Pieniądze jak na razie przelewam na konto oszczędnościowe w eurobanku. Później może wpłacę je na IKE i dokupię jakiś akcji.
Jest to już jakaś konkretniejsza kwota, którą trzeba będzie jakoś sensownie pomnażać.
Niestety projekt szkoleń się skończył i od marca koniec z dodatkowym zarobkiem. Do tego dojdzie wychowawczy żony, więc również jej zarobki przestaną wpływać. Moja pensja będzie musiała starczyć na nas czwórkę, co znacznie ograniczy możliwość dokładania kolejnych pieniędzy do portfela.
Pora więc zacząć poważniej zastanowić się nad wyższymi stopami zwrotu z inwestycji, gdyż w przeciwnym razie, portfel zacznie się kurczyć zamiast rosnąć.
Tak więc radość z przekroczenia 20k przyćmiewa wizja dość znacznych spadków dochodu, co niewątpliwie bardzo źle wpłynie na wzrost wartości portfela.
Jednak mimo dość pesymistycznych wizji, nie zamierzam rezygnować ze swojej drogi do miliona, a jeśli będzie trzeba zacznę doliczać do portfela swoją inwestycję - dzieci :)
Tylko jeszcze nie wiem jak taką inwestycję wyceniać :)
Moja droga do niezależności finansowej, z potomstwem na karku, realizowana poprzez: oszczędzanie, inwestowanie i zarabianie. Zamierzam wykorzystać do tego: GPW, akcje, obligacje, surowce, fundusze inwestycyjne.
poniedziałek, 7 lutego 2011
niedziela, 6 lutego 2011
Pieniądze w formalnym związku
Pewnie wiele osób (singli) zastanawia się, jak to jest z pieniędzmi gdy zawrze się związek (małżeński).
Jest wiele metod na w miarę łagodne gospodarowanie już wspólnymi pieniędzmi. Niektórzy mają dwa konta na które trafiają ich zarobki, inni mają trzy konta, to trzecie wspólne na które "zrzucają się" aby pokryć wspólne wydatki.
W moim (naszym) przypadku, postanowiliśmy mieć jedno wspólne konto. Były to czasy, gdy prowadzenie konta (przelewy) były płatne, więc nie było sensu trzymanie więcej niż jednego, przymusowego konta.
Żona dała mi wolną rękę, czyli zrzuciła ciężar opieki nad naszą kasą na moje barki. To ja zajmowałem się (zajmuję się nadal) opłacaniem rachunków, wyborem pakietu telewizyjnego czy abonamentami telefonicznymi. To mnie przypadła rola napraw samochodu itp.
Ona kupuje jedzenie i ubrania.
W jaki sposób gospodarujemy pieniędzmi.
Wszystkie zarobki wpływają na jedno konto. Po otrzymaniu pensji przelewam kwotę 800zł na konto w mbanku, z którego opłacam rachunki. Z pozostałych pieniędzy "odkładam" pieniądze na życie, które wypłacam i są w domu do dyspozycji żony. Jeśli ja mam coś kupić po drodze z pracy, to płacę kartą kredytową. Wypłacam tylko część pieniędzy na życie, tak aby starczyło na jakieś dwa tygodnie. Czasem się udaję czasem trzeba wypłacić wcześniej :)
Reszta pieniędzy leży sobie na rachunkach oszczędnościowych w eurobanku. Dodatkowa kasa za nadgodziny czy szkolenia jest przeze mnie inwestowana.
Nie wiem czy to jest najlepszy sposób, ale chyba mało "korupcjogenny" :)
To znaczy, że każde z nas, ma pełny dostęp do historii konta i nie ma problemów przy kupowaniu np. jedzenia.
Rozgraniczenie pieniędzy na "swoje" zwłaszcza przy dość znacznej różnicy w zarobkach, może powodować pewny dyskomfort psychiczny i prowadzić do jakiś zatargów.
Jest wiele metod na w miarę łagodne gospodarowanie już wspólnymi pieniędzmi. Niektórzy mają dwa konta na które trafiają ich zarobki, inni mają trzy konta, to trzecie wspólne na które "zrzucają się" aby pokryć wspólne wydatki.
W moim (naszym) przypadku, postanowiliśmy mieć jedno wspólne konto. Były to czasy, gdy prowadzenie konta (przelewy) były płatne, więc nie było sensu trzymanie więcej niż jednego, przymusowego konta.
Żona dała mi wolną rękę, czyli zrzuciła ciężar opieki nad naszą kasą na moje barki. To ja zajmowałem się (zajmuję się nadal) opłacaniem rachunków, wyborem pakietu telewizyjnego czy abonamentami telefonicznymi. To mnie przypadła rola napraw samochodu itp.
Ona kupuje jedzenie i ubrania.
W jaki sposób gospodarujemy pieniędzmi.
Wszystkie zarobki wpływają na jedno konto. Po otrzymaniu pensji przelewam kwotę 800zł na konto w mbanku, z którego opłacam rachunki. Z pozostałych pieniędzy "odkładam" pieniądze na życie, które wypłacam i są w domu do dyspozycji żony. Jeśli ja mam coś kupić po drodze z pracy, to płacę kartą kredytową. Wypłacam tylko część pieniędzy na życie, tak aby starczyło na jakieś dwa tygodnie. Czasem się udaję czasem trzeba wypłacić wcześniej :)
Reszta pieniędzy leży sobie na rachunkach oszczędnościowych w eurobanku. Dodatkowa kasa za nadgodziny czy szkolenia jest przeze mnie inwestowana.
Nie wiem czy to jest najlepszy sposób, ale chyba mało "korupcjogenny" :)
To znaczy, że każde z nas, ma pełny dostęp do historii konta i nie ma problemów przy kupowaniu np. jedzenia.
Rozgraniczenie pieniędzy na "swoje" zwłaszcza przy dość znacznej różnicy w zarobkach, może powodować pewny dyskomfort psychiczny i prowadzić do jakiś zatargów.
sobota, 5 lutego 2011
Czy tradycyjne kantory przestaną istnieć?
Coraz więcej w sieci można znaleźć tzw. e-kantory. Możemy w nich wymieniać waluty po lepszych kursach niż w tradycyjnych kantorach, nie mówiąc już o bankach.
Jedyne co nam potrzebne to konta walutowe.
Tak się zastanawiam, widząc coraz więcej osób korzystających z tych e-kantorów, a zwłaszcza z sum jakie są w obrocie (podawane przez właścicieli), czy nadejdzie czas "bankructw" stacjonarnych kantorów?
Podejrzewam, że nie.
Bankowość internetowa nie spowodowała likwidacji tradycyjnych banków, a nawet banki czysto internetowe, pootwierały placówki, aby klient mógł przyjść osobiście i pozałatwiać sprawy z żywą osobą, a nie z maszyną.
W przypadku wymiany walut, dodatkowym czynnikiem, który powoduje, że tradycyjne kantory przetrwają jest przywiązanie ludzi do fizycznych pieniędzy. W przypadku e-kantorów, tak naprawdę zamieniamy zapis komputerowy np. w złotych na dolary. Czyli nie mamy konkretnie "papierku" w ręce, a tylko zobowiązanie banku, który prowadzi nasze konto, że gdy przyjdziemy po pieniądze, to on nam je da.
Bywa z tym różnie o czym pisałem w poście
Poza tym, wymiana pieniędzy przez e-kantor przy udziale banków prowadzi do tego, że nasze transakcje są monitorowane. A tego sposobu kontroli przepływu naszych pieniędzy, nie każdy jest w stanie zaakceptować :)
Jedyne co nam potrzebne to konta walutowe.
Tak się zastanawiam, widząc coraz więcej osób korzystających z tych e-kantorów, a zwłaszcza z sum jakie są w obrocie (podawane przez właścicieli), czy nadejdzie czas "bankructw" stacjonarnych kantorów?
Podejrzewam, że nie.
Bankowość internetowa nie spowodowała likwidacji tradycyjnych banków, a nawet banki czysto internetowe, pootwierały placówki, aby klient mógł przyjść osobiście i pozałatwiać sprawy z żywą osobą, a nie z maszyną.
W przypadku wymiany walut, dodatkowym czynnikiem, który powoduje, że tradycyjne kantory przetrwają jest przywiązanie ludzi do fizycznych pieniędzy. W przypadku e-kantorów, tak naprawdę zamieniamy zapis komputerowy np. w złotych na dolary. Czyli nie mamy konkretnie "papierku" w ręce, a tylko zobowiązanie banku, który prowadzi nasze konto, że gdy przyjdziemy po pieniądze, to on nam je da.
Bywa z tym różnie o czym pisałem w poście
Poza tym, wymiana pieniędzy przez e-kantor przy udziale banków prowadzi do tego, że nasze transakcje są monitorowane. A tego sposobu kontroli przepływu naszych pieniędzy, nie każdy jest w stanie zaakceptować :)
środa, 2 lutego 2011
Inwestycja w akcje banków
Wczoraj podano wynik finansowy banku Millennium. Okazał się dużo lepszy niż oczekiwano. W związku z tym akcje poszły w górę i pojawiła się informacja o propozycji dywidendy w wysokości 10 groszy za akcję.
Myślę, że również inne banki wykażą się dobrymi wynikami za 2010 rok.
Postanowiłem więc, uśrednić cenę akcji PKOBP, które posiadam od jakiegoś czasu. Wczoraj dokupiłem akcji tego banku, licząc, że również on, będzie miał dobre wyniki za 2010, a Skarb Państwa, w związku z łataniem budżetu, wymusi wypłatę dość znacznej dywidendy.
Liczę na wzrost ceny akcji, jak również na podwyższenie wartości portfela dzięki ewentualnej dywidendzie.
Ponieważ na moim rachunku maklerskim IKE, znajduje się już kwota 5000 złotych, postanowiłem trzymać akcje długoterminowo. W końcu do tego Indywidualne Konta Emerytalne służą, a przynajmniej taka była idea przy ich tworzeniu.
Kończę więc ze spekulacjami, czyli kupnem dzisiaj, a sprzedażą za 2 czy 3 dni (no chyba, że akcje wzrosną o 80% jak wczoraj to miało miejsce z akcjami jednej spółki :))
Myślę, że również inne banki wykażą się dobrymi wynikami za 2010 rok.
Postanowiłem więc, uśrednić cenę akcji PKOBP, które posiadam od jakiegoś czasu. Wczoraj dokupiłem akcji tego banku, licząc, że również on, będzie miał dobre wyniki za 2010, a Skarb Państwa, w związku z łataniem budżetu, wymusi wypłatę dość znacznej dywidendy.
Liczę na wzrost ceny akcji, jak również na podwyższenie wartości portfela dzięki ewentualnej dywidendzie.
Ponieważ na moim rachunku maklerskim IKE, znajduje się już kwota 5000 złotych, postanowiłem trzymać akcje długoterminowo. W końcu do tego Indywidualne Konta Emerytalne służą, a przynajmniej taka była idea przy ich tworzeniu.
Kończę więc ze spekulacjami, czyli kupnem dzisiaj, a sprzedażą za 2 czy 3 dni (no chyba, że akcje wzrosną o 80% jak wczoraj to miało miejsce z akcjami jednej spółki :))
wtorek, 1 lutego 2011
Pierwszy miesiąc Nowego Roku za nami
Pora podsumować to co minęło i szarpnęło portfelem.
Niestety w tym miesiącu nie nastąpiła wypłata za szkolenia, choć się odbyły. Mam nadzieję, że to chwilowy przestój w płatnościach i za luty otrzymam wynagrodzenie łączne ze styczniem.
W styczniu sporo wydatków dotyczyło mojej córki, a dokładniej jej stanu zdrowia o czym pisałem w poście.
Oto aktualny stan portfela.

W tym miesiącu uzyskałem następujące stopy zwrotu z inwestycji.

Postanowiłem kupić euro, dlatego spora część pieniędzy z funduszu awaryjnego jak i na przyszłość dziecka, została wykorzystana na ten cel.
Od tego roku, pieniądze na przyszłość dzieci będę inwestował w fundusz inwestycyjny BPHTFI Akcji.
Niestety w tym miesiącu nie nastąpiła wypłata za szkolenia, choć się odbyły. Mam nadzieję, że to chwilowy przestój w płatnościach i za luty otrzymam wynagrodzenie łączne ze styczniem.
W styczniu sporo wydatków dotyczyło mojej córki, a dokładniej jej stanu zdrowia o czym pisałem w poście.
Oto aktualny stan portfela.

W tym miesiącu uzyskałem następujące stopy zwrotu z inwestycji.

Postanowiłem kupić euro, dlatego spora część pieniędzy z funduszu awaryjnego jak i na przyszłość dziecka, została wykorzystana na ten cel.
Od tego roku, pieniądze na przyszłość dzieci będę inwestował w fundusz inwestycyjny BPHTFI Akcji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)