sobota, 6 marca 2010

Emerytury i wyż demograficzny - prawda czy mit


Ostatnio wciąż trwa dyskusja na temat podwyższenia wieku emerytalnego (najlepiej do końca życia). Opublikowano ostatnio wyniki ankiety w której to podobno 49% społeczeństwa zgadza się na wydłużenie wieku emerytalnego do 69 lat.

Polemizował bym z tymi wynikami ale nie mam danych w jakiej grupie wiekowej oraz zawodowej przeprowadzana była ta ankieta. Pewnie wyniki wyszły im statystycznie jak i statystycznie podają nasze wynagrodzenia.

Czyli życie sobie statystyki sobie.

Ale tak zastanawiam się nad logiką myślenia tych poważnych, utytułowanych ludzi polityki i biznesu.
Przytaczają jakieś dane (czyli prorokują), że za paręnaście lat z powodu małej liczby urodzin na jednego emeryta będą przypadały tylko dwie osoby w wieku produkcyjnym. Innymi słowy będzie tak źle, że braknie na emerytury.

A ja się pytam: jaką mamy gwarancję, że zwiększając nasz przyrost naturalny w przyszłości nam (emerytom) będzie się żyło lepiej?
Co nam da, że na jednego emeryta będzie przypadało pięciu czy sześciu młodych ludzi.

Po pierwsze nie wiemy jaka będzie wtedy kondycja gospodarki Polski czy świata. Może się okazać, że połowa z tych młodych ludzi będzie na bezrobociu i co najwyżej będzie wspierać przemysł tanich win. A państwo zamiast dokładać do emerytur będzie płacić im zasiłki wszelkiej maści.

Po drugie: spora liczba tych młodych może wyjechać za granicę i wypiąć się na nas emerytów.

Po trzecie: przecież mamy (pracujący) już swoje własne konta zarówno w zus'ie jak i OFE więc lepiej zająć się uszczelnianiem tych instytucji oraz wymóc na nich lepsze zarządzanie naszymi składkami za mniejsze prowizje, a zwłaszcza za mniej przepasne lokale.


Mój pomysł na rozwiązanie problemów jest prosty choć nie oparty na żadnej tajemnej wiedzy, którą posiadają finansjerzy, politycy i różnej maści eksperci.

- otóż, nie powinno być jakiegoś sztywnego przepisu określającego wiek emerytalny. Ci wszyscy analitycy, którzy tak pięknie pokazują jak to nam urosną oszczędności jeśli im tylko powierzymy np. 100zł, powinni zrobić następującą symulację:
- ustalamy (np. poprzez GUS czy inne takie coś) ile statystycznie
mężczyzna/kobieta żyje (np. 75 lat)
- ile dany przyszły emeryt powinien mieć zgromadzone na koncie w ZUS'ie, OFE,
IKE środków aby móc z nich żyć przez 10 czy 15 lat aby móc egzystować na
minimalnym poziomie (np. 400000 na dzień dzisiejszy na przyszłość trzeba by
uwzględnić inflację)
- jeśli dany przyszły emeryt uzbiera tą kwotę w wieku 50 czy 55 lat powinien
mieć możliwość pójścia na emeryturę godząc się, że nie będzie ona jakaś
strasznie wysoka ale zapewniająca mu byt. Mógłby dalej pracować i później
otrzymać większą. Ale to on by decydował, a nie politycy
- przecież wiadomo, że każdy z nas zaczyna pracę w innym czasie. Jedni przed studiami inni na, a jeszcze inni po. Więc przypisanie wszystkich pod jeden wiek emerytalny ma się nijak do równości i takich tam. Jeśli ktoś zaczyna pracę w wieku 19, 20 lat powinien mieć możliwość wyboru kiedy chce iść na emeryturę.

Oczywiście nie podejmuję się tutaj opisywać sytuacji niektórych grup, które mają tak zwane przywileje emerytalne. Ale myślę, że i w tej kwestii dało by się znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie np. poprzez nieznaczne podwyższenie pensji aby szybciej uzbierali potrzebną kwotę na swoich kontach kosztem pozbawienia ich tych przywilejów.

Zapraszam do komentowania.

5 komentarzy:

  1. Muszę się nie zgodzić z tobą w kilku aspektach:

    Podstawy naszego systemu emerytalnego zostały zaczerpnięte z Niemiec. Ich twórca Bismarck stworzył go pod koniec XIX w. i zakładał,że system będzie działał właściwie, gdy na 100 pracujących przypadać będzie max 25 emerytów. Obecnie w Polsce stosunek, w przybliżeniu, wynosi 100:47. Na 2020 prognozuje się 100:73.

    Dzieje się tak głównie dlatego, że mamy ujemny przyrost naturalny czyli rodzi się coraz mniej dzieci a coraz więcej osób przechodzi na emerytury. I jedynym wyjściem z tej sytuacji wg mnie jest totalna reorganizacja tego systemu.

    Poza tym mi się wydaje, że jednak niektóre zawody mają zbyt dużo możliwości do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. I wszyscy którzy się tego domagają po prostu nie zdają sobie sprawy, jak działa ten system i że każde takie decyzje powodują, że znowu zmniejsza się wartość ogólna wniesionych składek.

    OdpowiedzUsuń
  2. co racja to racja. mnie też ten system coraz mniej się podoba.
    jeśli zaś chodzi o dzieci, to państwo powinno stworzyć zdecydowanie większe przywileje rodzicom. znieść vat na na artykuły dziecięce itp. samo becikowe niewiele da.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech każdy ma taką emeryturę na jaką sobie zapracował przez całe życie. Rozliczyć tych, którzy zdefraudowali składki miliony Polaków.

    OdpowiedzUsuń
  4. ZUS będzie trwał wiecznie. Najwyżej nam pracującym będą wciąż podnosić składki. Potem zabiorą pieniądze zgromadzone w OFE, a jak braknie to wezmą i te z IKE.

    OdpowiedzUsuń
  5. no i wykrakałeś :)

    OdpowiedzUsuń