niedziela, 6 stycznia 2013

Nowy Rok - nowy dług

Dawno mnie nie było na blogu.
Co prawda od czasu do czasu staram się czytać blogi finansowe zaprzyjaźnionych blogerów, jednak na nowy wpis jakoś nie mam czasu.
Zastanawiałem się nawet, czy nie odpuścić sobie i przestać prowadzić bloga.

Z reguły początek Nowego Roku to czas planów na przyszłość, optymistycznego spojrzenia na rozpoczynający się rok itp., itd.
W moim przypadku wiele spraw się rypło.
Choroba żony, grypa u dzieci i awarie sprzętu AGD doprowadziły mój fundusz awaryjny do ruiny.
Zastanawiałem się czy nie ruszyć pieniędzy z portfela ale postanowiłem w końcu skorzystać z uroków karty kredytowej.
Tak więc Nowy Rok rozpoczynam z zadłużeniem na karcie. Mam nadzieję, że wszystko ułoży się choć trochę lepiej i uda mi się spłacać całość zadłużenia w odpowiednim terminie.

Jeśli chodzi o plany, to pozostaje mi liczyć, że w końcu żona wyzdrowieje, a ja nie będę zmuszony do wyciągania pieniędzy z mojego blogowego portfela.
Skład portfela uległ zmianie. Korzystając z mini hossy na GPW pozbyłem się akcji. Teraz czekam na przeceny akcji na giełdzie i znów ruszę na zakupy.

Sądzę, że mimo dość pesymistycznego wpisu uda mi się nadal prowadzić bloga i dążyć do swojego celu.
Choć wydaje się, że w obecnym momencie jest on mało realny, to uzbieranie nawet połowy czy 1/3 wymarzonej kwoty będzie sporym dodatkiem do emerytury.
Bo raczej na życie rentiera nie mam co liczyć ze swoimi dochodami i wydatkami.

Mimo wszystko, wszystkim czytelnikom wszystkiego co najlepsze w 2013 roku.

9 komentarzy:

  1. Jak to w życiu bywa raz na wozie, raz pod wozem.

    Życzę zdrowia w nowym roku dla rodziny, a co do bloga i celów to szkoda to zaprzepaścić. Kryzysy się zdarzają ale nie trwają wiecznie, lepiej więc przetrzymać, zacisnąć zęby, poszukać dodatkowych możliwości i po jakimś czasie dalej realizować swoje cele ale nie zaczynając od zera.

    Tak czy siak życzę żeby było z czasem OK!

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie ma sensu prowadzić bloga.

    Były bloger.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie jeszcze trochę zaryzykuję i poprowadzę bloga

      Usuń
  3. Wbrew komentarzowi Anonima powyżej uważam, że z sytuacji kryzysowych można się wiele nauczyć - więcej, niż gdy wszystko idzie jak z płatka! Zarówno drobne potknięcia, jak i bolesne upadki się zdarzają - ważne, by wstawać i iść dalej. Rezygnacja nie przybliża do celu.
    Trzymam kciuki, żeby jakoś się ułożyło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę ma Pan ostatnio pecha.. Jednak jak to mówią, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Jak napisała osoba wyżej - z sytuacji kryzysowych uczymy się dużo więcej niż z sytuacji sielankowych. Będzie tylko lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rentierem nie będziesz na pewno ,bo piszesz że "rentierem raczej nie będę".Zmień myślenie ,bo inaczej nici z Twoich 6 zer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 6 zer to jednak nie to samo co rentierstwo. Dlatego myślę, że rentierem nie zostanę, a co do 6 zer na koncie to jest to bardziej prawdopodobne.

      Usuń