poniedziałek, 1 kwietnia 2013

3 urodziny bloga

To już trzy lata odkąd rozpocząłem tworzenie bloga jak i swoją drogę ku niezależności finansowej (podsumowanie w następnym poście).
Przez ten czas przetestowałem kilkanaście buxów, współpracowałem z firmami, które płacą za wyświetlanie banerów, chciałem zarabiać z reklamą kontekstową - niestety wszystko z mizernym skutkiem.
Okazało się, że łatwiej znaleźć raz na jakiś czas jakąś fuchę niż zarobić "nic nie robiąc" na blogu czy stronie internetowej.
Ale dzięki temu poznałem trochę realia panujące w internecie. Trzeba było przyzwyczaić się do krytyki, złośliwych uwag, a przy okazji plebiscytu na blog o oszczędzaniu uodpornić się na ataki za równo na swoją osobę jak i rodzinę.

Tak więc jak wszystko w życiu, przynosi zarówno dobro jak i zło.

Mimo wszystko nie zamierzam rezygnować ani z pisania bloga ani drogi, "przez którą" zacząłem tworzyć tego bloga.

Dziękuję więc swoim czytelnikom, zarówno wiernym jak i tym, którzy wpadają od czasu do czasu. Dzięki Wam nawet w chwilach zwątpienia nie przestaję pisać na blogu.

6 komentarzy:

  1. Gratuluję, trzecie urodziny :) Ja dopiero zaczynam.
    Świetny program :)

    Zapraszam na mojego bloga, na którym dowiecie się więcej o promocjach bankowych oraz różnych innych sposobach na oszczedzanie. Blog dopiero powstaje, ale polecam zapoznać się z wpisem dot. kart kredytowych :)


    jakzdobywacpieniadze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje - mam nadzieję że będę miał tyle siły woli żeby również "dobić" do tak pięknej rocznicy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nikogo nie obrażając - uważam jednak, że łatwiej znaleźć osoby klikające w reklamy na stronie o gotowaniu, ciuszkach itp. niż na blogu finansowym :) Stosunek ludzkiej zawiści do głupoty :) Do tego mam wrażenie, że dobra strona o takiej tematyce mimo dużej konkurencji ma większe szanse na odwiedziny :] Oczywiście zapewne są wyjątki ale jak sądzicie kogo blok odwiedzany jest częściej. Rybińskiego o finansach, czy Pani Tusk o ciuszkach?

    OdpowiedzUsuń
  4. Sebastian Cezary ma rację. Taka to specyfika blogów finansowych, że nie są aż tak popularne, jak chcieliby tego ich autorzy, a do tego ich czytelnicy to też secyfincza grupa docelowa - na pewno mniej zróżnicowana i bardziej wymagająca niż czytelnicy przytoczonego blogu makelifeeasier.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niech się Pan nie poddaje a przede wszystkim nie przejmuje takimi opiniami. Takie opinie wyrażają tylko zawistni ludzie, którzy sami nic nie osiągnęli bo im się po prostu nie chciało. Szkoda na nich czasu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Spóźnione, ale szczere - sto lat! No, albo przynajmniej do pierwszej bańki ;)

    OdpowiedzUsuń